Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Fuzja powinna iść w stronę zeroemisyjnej gospodarki

23 czerwca 2021
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wb rew obiegowemu przeświadczeniu obecny PKN Orlen nie jest spółką państwową: Skarb Państwa ma bezpośrednio „jedynie” 27,5 proc. akcji w spółce, a po nabyciu akcji Energi, Lotosu i PGNiG zgodnie z pierwotnym zamysłem struktury transakcji, proporcja udziałów Skarbu Państwa w powiększonym Orlenie pozostałaby bez zmian. Czyli Skarb Państwa nadal byłby mniejszościowym akcjonariuszem podmiotu, który absolutnie decydowałby o bezpieczeństwie energetycznym i gospodarczym Polski. Taki koncern mógłby zaś już być interesującym podmiotem do przejęcia – niekoniecznie wrogiego – przez innych dużych graczy na rynku paliwowym. Powstanie „nowego” Orlenu, jako nowo powołanej spółki, do której aportem będą wnoszone akcje PGNiG i Lotosu, wydaje się bardziej akceptowalne społecznie. Będzie też budzić mniejsze emocje niż zakup akcji tych spółek przez Orlen i sprowadzenie niezwykle ważnych dla polskiej gospodarki Lotosu i PGNiG do roli spółek parterowych. Ten aspekt ma szczególne znaczenie w przypadku PGNiG, w którym kompetencje gazowe w zakresie poszukiwań, wydobycia, dystrybucji i tranzytu są z oczywistych względów o wiele wyższe niż w Orlenie.

Z punktu widzenia Orlenu niewątpliwą zaletą nowej struktury transakcji jest przeprowadzenie jej – co do zasady – w formie bezgotówkowej. W obecnej sytuacji finansowej Orlenu, będącej wynikiem 2,4 mld zł strat, jakie poniosła spółka dominująca w 2020 r. oraz planów związanych z wypłatą rekordowo wysokiej dywidendy głównie z kapitału zapasowego, nabywanie za gotówkę akcji Lotosu, a przede wszystkim PGNiG, byłoby co najmniej dużą nieroztropnością. Nie ma też co ukrywać, że fuzja z PGNiG, posiadającym jeszcze znaczące zasoby gotówki, niewątpliwie bardzo dobrze wpłynie na poprawę wskaźników zadłużenia Orlenu.

I po zmianie koncepcji powoływanie „nowego” Orlenu będzie procesem trudnym, bez gwarancji ostatecznego sukcesu. W lipcu br. spółka ma przedstawić partnerów do nabycia części aktywów Lotosu, zgodnie z tzw. środkami zaradczymi (wczoraj pisaliśmy, że Orlen poprosił o przełożenie terminu – red.). Proces ten budzi kontrowersje, a nabywców znacznej części biznesu Lotosu musi zatwierdzić Komisja Europejska. Następnie walne zgromadzenie Lotosu większością trzech czwartych głosów musi zaakceptować wydzielenie aktywów do nowo powołanego joint venture. Z tym nie powinno być problemów, bo Skarb Państwa posiada 53 proc. akcji Lotosu, choć nie można wykluczyć jakiejś niespodzianki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.