Bałtyk zmieni polską energetykę
O farmach wiatrowych na morzu słyszymy wprawdzie od lat, ale to, co dotąd wydawało się mglistą i dość odległą pieśnią przyszłości, teraz staje się faktem. Trwają prace przygotowawcze. Z bałtyckiej elektrowni Orlenu prąd może popłynąć już w 2026 r.
Morska energetyka wiatrowa jest uznawana obecnie za najefektywniejsze bezemisyjne źródło odnawialnej energii. Decydują o tym warunki naturalne – przede wszystkim – ujmując rzecz najprościej – na morzu wiatr wieje częściej niż na lądzie – nawet przez 90 proc. roku. Po drugie powstają tam znacznie potężniejsze instalacje – bo nie ma zagrożenia, że komuś będzie przeszkadzał zbyt wysoki wiatrak. Z tego samego powodu farmy wiatrowe na morzu mogą mieć znacznie większą powierzchnię niż na lądzie, a zatem i znacznie większą moc niż farmy wiatrowe na lądzie.
Nieprzypadkowo zatem ten rodzaj energetyki przeżywa prawdziwy boom. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego globalny rynek farm wiatrowych rósł ostatnio średniorocznie o 24 proc., osiągając w 2019 r. 29,1 GW mocy zainstalowanej. Nowe instalacje powstałe w 2019 r. miały moc 6,1 GW, znacząco przebijając rekordowe wyniki z dwóch poprzednich lat (4,5 i 4,3 GW). W samej tylko Europie moc zainstalowana morskich farm wiatrowych na koniec 2019 r. wynosiła ok. 22 GW (23,2 GW na koniec 1 półrocza 2020 r.). W 2019 r. przyrost mocy w Europie wyniósł rekordowe 3,6 GW, co oznaczało wzrost o ok. 20 proc. rok do roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.