Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Szukają miejsca dla OZE. Czasu jest bardzo mało

Tam, gdzie OZE ingeruje w krajobraz, można się spodziewać protestów
Tam, gdzie OZE ingeruje w krajobraz, można się spodziewać protestówfot. Marek Maruszak/BE&W
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Polska powinna uregulować, a potem wyznaczyć obszary przyspieszonego rozwoju OZE do końca 2024 r. To jeden z kamieni milowych KPO. Dla rządu jednak to wciąż „temat, który jest jeszcze przed nami”. Zdążymy?

Do końca roku Polska powinna przyjąć przepisy dla obszarów przyspieszonego rozwoju energii ze źródeł odnawialnych (OPRO), a do 21 lutego 2026 r. – wyznaczyć konkretne obszary. Chodzi o tereny, na których czas wydawania zezwoleń niezbędnych do rozpoczęcia inwestycji w OZE zostanie znacznie skrócony – w przypadku elektrowni wiatrowych na lądzie i farm fotowoltaicznych nie powinien przekroczyć 12 miesięcy. Obecnie w przypadku elektrowni wiatrowych tzw. permitting trwa od 5,5 roku do nawet 7 lat – wynika z danych Instytutu Reform Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) i Urban Consulting. Proces in westycyjny w wielkoskalowe elektrownie fotowoltaiczne trwa nawet trzy lata.

OPRO mają powstawać na obszarach, na których rozwój OZE będzie się odbywał bez zagrożenia dla przyrody. Chodzi przede wszystkim o miejsca, w których ingerencja człowieka w środowisko i tak jest już duża. To na przykład powierzchnie sztuczne i zabudowane, jak dachy czy elewacje budynków, ale też składowiska odpadów, przemysłowe czy zdegradowane tereny. Przepisy wynikają z przyjętej w listopadzie 2023 r. dyrektywy o odnawialnych źródłach energii, czyli tzw. dyrektywy RED III. OPRO są jednym z elementów, które mają doprowadzić do zwiększenia udziału energii z OZE w Unii Europejskiej do co najmniej 42,5 proc. (z ambicją na 45 proc.) do 2030 r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.