Rosyjska flota widmo to test dla UE i NATO. „Granica uzasadniająca przejście od obserwacji do reakcji została już przekroczona”
„Zjawisko rosyjskiej floty widmo nie wynika z braku norm prawa międzynarodowego, lecz z ich selektywnego egzekwowania” – wskazuje raport The Opportunity, który swoją oficjalną premierę ma 20 marca. Główny wniosek: brakuje spójnej reakcji państw.
„Europa wdrożyła sankcje na rosyjską ropę naftową. Rosja stworzyła jednak system, dzięki któremu może je obchodzić” – wskazują autorzy raportu „„Flota widmo na Bałtyku - granice tolerancji. Rosyjska presja a spójność reakcji Zachodu” The Opportunity Institute for Foreign Affairs.
Autorzy przypominają zdarzenia, których nie należy rozpatrywać jako odosobnione incydenty, tylko utrwalony mechanizm działania. Chodzi m.in. o uszkodzenie gazociągu Balticconnector łączącego Finlandię i Estonię w 2023 r., rosnącą liczbę przeładunków między statkami na morzu i wyłączanie systemu identyfikacji statków obserwowanych w cieśninach duńskich w 2024 r., a także gwałtowny wzrost liczby tankowców starszych niż 15 lat odnotowany przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa Morskiego czy uszkodzenie dwóch podmorskich kabli telekomunikacyjnych i w efekcie zatrzymanie statku towarowego pływającego pod banderą Saint Vincent i Grenadyn przez fińskie służby w 2025 r. „Granica uzasadniająca przejście od obserwacji do reakcji została już przekroczona – nie jednorazowo, lecz wielokrotnie” – podkreślają autorzy. Flota widmo sprawdza „wolę polityczną do egzekwowania własnych reguł w warunkach konfliktu poniżej progu wojny”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.