BP nadal będzie wiercić pod wodą
27 lipca okaże się prawdopodobnie kluczową datą w historii BP.
Trzy miesiące temu wyniki grupy za drugi kwartał przeszłyby niezauważone; ot, kolejny etap pośredni w stałej poprawie rezultatów finansowych i operacyjnych pod rządami prezesa Tony’ego Haywarda.
Jednak po potężnym wycieku ropy z platformy wiertniczej koncernu w Zatoce Meksykańskiej Hayward będzie musiał zademonstrować, że BP jest w stanie przetrwać.
Eksperci branżowi wciąż uważają, że oferta przejęcia BP jest mało prawdopodobna - choć nie niemożliwa. Najbardziej prawdopodobnym kupcem jest ExxonMobil. PetroChina, który chętnie zacieśniłby związki z BP, prawdopodobnie nie byłby w stanie złożyć pełnej oferty z powodów politycznych.
Jak zauważył w ubiegłym miesiącu Fred Lucas z JPMorgan Cazenove, oferta znacznie przekraczająca ubiegłotygodniową cenę zamknięcia BP w wysokości 365,93 pensów wciąż byłaby korzystna dla Exxona z punktu widzenia zysków. Jednak ryzyko związane z tak dużą transakcją, w sytuacji gdy zobowiązania BP wciąż nie są do końca znane, oznaczałoby, że Exxon uprawia nietypową dla siebie grę hazardową. Jeżeli jednak BP dalej będzie tonąć, opcja ta może się okazać atrakcyjna.
Próby pokazania, że BP ma przed sobą racjonalną ekonomicznie przyszłość jako niezależna firma, rozpoczną się wraz z publikacją wyników za drugi kwartał. W obozie BP mówi się o pakiecie komunikatów związanych ze sprawą platformy Deepwater Horizon. Mają one pokazać, jak firma zareagowała na wypadek, co robi, by taka katastrofa nigdy więcej się nie powtórzyła, jak chce odbudować swoje finanse i uspokoić inwestorów.
Rzeczywistość prawdopodobnie nie dorośnie do tej ambitnej wizji; wiele aspektów katastrofy pozostanie niejasnych do końca miesiąca, a być może przez wiele kolejnych miesięcy. Hayward będzie jednak musiał użyć najsilniejszych argumentów, jakimi dysponuje.
Co najważniejsze, przyszłość BP zależy od zatkania przeciekającego szybu Macondo. Firma spieszy się, jak może, ale nie jest w stanie dopasować terminu tej operacji do kalendarza finansowego BP. Zbytnie przyspieszenie prac i spowodowanie kolejnego wypadku w trudnych i nieprzewidywalnych warunkach panujących w Zatoce Meksykańskiej byłoby katastrofą. Ken Wells, wiceprezes BP, który nadzoruje tę operację, podkreśla, że szyb zostanie zatkany w sierpniu.
Dopóki ropa nie przestanie wyciekać, trudno będzie ustalić łączne należności BP. Firma przedstawi pewne szacunki 27 lipca, ale niewiadome, jeżeli chodzi o szkody ekonomiczne, decyzje prawne, możliwe kary i inne czynniki, są wciąż ogromne. Wciąż nierozstrzygnięte pozostaje również pytanie, ile partnerzy BP w platformie - amerykańskie Andarko Petroleum, które ma 25 proc. w tym projekcie, i japońskie Mitsui z 10 proc. - mogą być zmuszeni zapłacić.
Odpowiedź na to pytanie zależy od wyników śledztwa w sprawie wypadku, które wciąż trwa.
Firma wciąż chce realizować wizję, którą rozwijała przed katastrofą; chce być pionierem odwiertów podwodnych w Zatoce Meksykańskiej i na całym świecie. Trudno jej jednak będzie przekonać amerykański rząd, że powinien odgrywać taką rolę, choć być może będzie w stanie realizować projekty podwodne jako mniejszy partner, podczas gdy kluczowe decyzje operacyjne podejmowałyby inne firmy, takie jak Royal Dutch Shell lub Chevron.
Mimo tych trudności BP powie coś o swojej przyszłości, szczegóły zostawiając na jesień. Obszarem, w którym może się pochwalić największym postępem, jest stabilizacja finansów. Choć analitycy szacują, że potencjalne zobowiązania BP wciąż są ogromne i mogą przekraczać 70 mld dol., obawy o płynność koncernu zelżały.
Cena swapów od ryzyka kredytowego - koszt ubezpieczenia długu firmy na wypadek upadłości - spadła gwałtownie od ubiegłego miesiąca, a kurs akcji wzrósł o ponad 20 proc.
Firma dopina również sprzedaż niektórych aktywów, takich jak udziały w gigantycznym polu naftowym Prudhoe Bay na Alasce.
Po uzgodnieniu jednej lub dwóch transakcji obawy o sytuację finansową BP mogą zelżeć jeszcze bardziej. O ile jednak krótkookresowy kryzys może minąć, odpowiedź na pytanie o przyszłość BP zajmie dużo więcej czasu.
tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Ed Crooks
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu