Moskwa nie może sobie pozwolić na mniejszy eksport gazu i ropy
Nie musimy się obawiać nagłego skoku cen ani deficytu surowców. Biznes na to nie pozwoli
Międzynarodowe niepokoje, szczególnie jeśli mają zbrojny charakter, odciskają się, i to często dość znacząco, na notowaniach różnego rodzaju surowców. Teraz jednak, choć jesteśmy świadkami istotnych konfliktów na Bliskim Wschodzie oraz de facto wojny rosyjsko-ukraińskiej, giełdy surowcowe reagują bardzo spokojnie. Dlaczego?
Faktycznie tak właśnie jest, a dobrym przykładem może tu być choćby rynek gazu, szczególnie że to właśnie ten surowiec jest najczęściej kojarzony z Rosją. Notowania gazu zarówno w Polsce, jak i w Niemczech wydają się w ostatnich miesiącach zupełnie abstrahować od rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. Co więcej, ceny wykazują raczej tendencję spadkową, co sugeruje, że większe znaczenie mają czynniki stricte biznesowe.
Co konkretnie?
Wiele czynników: to, że ostatnia zima była wyjątkowo ciepła, że dzięki temu magazyny gazu są wypełnione w większym stopniu, niż bywało w poprzednich latach. Ponadto myślę, że rynek nie zakładał dotychczas, iż konflikt za naszą wschodnią granicą może się znacząco rozszerzyć.
Ukraina ma jednak teraz wprowadzić sankcje wobec Rosji i wstrzymać tranzyt tamtejszego gazu do Europy. Jak ten czynnik może się przełożyć na notowania surowca?
W dłuższej perspektywie to mógłby być problem dla gospodarki polskiej czy szerzej - gospodarek państw unijnych. Pamiętajmy, że Rosja jest dostarczycielem ok. 30 proc. zużywanego w UE gazu ziemnego. Z drugiej strony przesył przez terytorium Ukrainy to tylko jedna z dróg transportu surowca. Gaz jest także przesyłany przez Białoruś oraz bałtyckim gazociągiem Nordstream. To oznacza, że Rosja ma możliwość w razie potrzeby reagowania na ewentualną blokadę na Ukrainie. Ponadto mamy wciąż lato, więc zapotrzebowanie na gaz nie będzie jeszcze rosło, co stwarza także szanse sprowadzenia do Europy większych ilości LNG.
W Polsce umiemy sobie radzić z kłopotami wynikającymi z krótkotrwałych, czasowych przerw w dostawach gazu z Rosji. Mieliśmy już w ostatnich latach tego rodzaju przerwy, i to w okresie zimowym, i nie powodowały one poważniejszych konsekwencji gospodarczych, poza ograniczeniem dostaw do kilku największych odbiorców w Polsce. Gorzej, jeśli ewentualne ograniczenia w dostawach z Ukrainy potrwałyby dłużej, przez okres kilku miesięcy - wówczas przesyłowe moce importowe z innych kierunków mogą nie wystarczyć, żeby w okresie zimowym w pełni pokryć zapotrzebowanie na gaz w Polsce.
Jaki wpływ na dostawy innych surowców mają obecne konflikty?
Takim drugim kluczowym surowcem jest ropa naftowa. Jednak na tym rynku jest znacznie większa płynność i możliwości zastąpienia transportu z jednego kierunku dostawami z innego.
Pewne trudności wiążą się oczywiście z tym, że nasze rafinerie, zarówno płocka, jak i gdańska, są przystosowane przede wszystkim do przerobu ropy rosyjskiej. Jednak w przyszłości obie sprowadzały surowiec także z innych kierunków, dadzą sobie więc radę i z innymi gatunkami, choć odbije się to zapewne na rentowności ich produkcji.
Innym sposobem jest sprowadzanie gotowych produktów ropopochodnych, zarówno benzyn, jak i oleju napędowego. Odbiłoby się to zapewne na ostatecznej cenie w detalu. Jednak nie widziałbym także w tym segmencie zagrożenia dla funkcjonowania naszej gospodarki, a jedynie ryzyko pewnego wzrostu cen produktów ropopochodnych.
Skąd spokój na rynkach przy tak napiętej sytuacji, wręcz na granicy otwartego konfliktu?
Jest jeden zasadniczy powód: znaczące ograniczenia dostaw surowców z Rosji wydają się mało realne. Rosja musi z czegoś finansować zarówno bieżące funkcjonowanie, jak i sam konflikt. A że właśnie surowce z gazem ziemnym i ropą naftową są najważniejszymi towarami eksportowymi, nie będzie sobie mogła pozwolić na zmniejszenie ich sprzedaży na zewnątrz. Przeciwnie, będzie się raczej starała eksportować ich jeszcze więcej niż dotychczas.
Rosja jest też producentem innych ważnych dla światowej gospodarki surowców.
Owszem, jednak to dwa wymienione wyżej mają kluczowe znaczenie. Co się zaś tyczy produktów rolno-spożywczych, to handel idzie w odwrotnym kierunku - z zewnątrz do Rosji.
@RY1@i02/2014/156/i02.2014.156.000001400.802.jpg@RY2@
Materiały prasowe
Michał Swół, wiceprezes Grupy Duon
Rozmawiał Bartłomiej Mayer
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu