Długi marsz po energetyczną niepodległość
Polska nie jest impregnowana na gazowy kryzys i odczuje w jakimś zakresie konsekwencje niedoborów na kontynencie. Mimo reliktów dawnej zależności, związanych m.in. z pozycją kraju tranzytowego, jest jednak lepiej przygotowana na paliwowy rozwód Unii Europejskiej z Rosją niż wiele innych państw
Jesteśmy gotowi na embargo na rosyjskie surowce. Możemy zrezygnować z nich choćby już dziś - te zapewnienia Polacy mieli w ostatnich tygodniach okazję słyszeć wielokrotnie z ust premiera, ministrów i szefów największych spółek. Również na poziomie Unii Europejskiej Warszawa, wraz z sojusznikami z krajów bałtyckich, należała do najgorętszych orędowników takiej, najboleśniejszej dla Kremla formy sankcji. Dlatego rząd Mateusza Morawieckiego ze spokojem przyjął decyzję Gazpromu, który pod koniec kwietnia ogłosił, że - w związku z odmową przejścia na zadekretowany przez Moskwę nowy system płatności - odcina Polskę (oraz Bułgarię) od kontraktowych dostaw gazu. Stało się tak, chociaż - w zgodnej ocenie ekspertów - błękitne paliwo jest dla Europy najtrudniejszym do zastąpienia ze wszystkich surowców energetycznych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.