Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kontrakty na akcje znowu popularne

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Odbicie na warszawskiej giełdzie uaktywniło inwestorów nie tylko na rynku akcji, ale i w mniejszych segmentach GPW. Ożywienie widać m.in. na rynku kontraktów terminowych na akcje, gdzie liczba otwartych pozycji, tzw. LOP, zbliża się do rekordowych poziomów. W historii GPW największy LOP na koniec miesiąca zanotowano w lutym ubiegłego roku, kiedy wyniósł ponad 8,9 tys. Potem, od kwietnia 2008 r. do stycznia tego roku, LOP wyraźnie spadł i utrzymywał się w przedziale od 2,6 tys. do 4,8 tys. Tymczasem w lutym i kwietniu zdecydowanie przekroczył 6 tys., a na ostatnich sesjach wzrósł do ponad 8,6 tys.

Tak jak w przypadku kontraktów na WIG20 w zależności od tego, czy inwestor kupuje czy sprzedaje kontrakt na akcje, może obstawiać odpowiednio wzrost lub spadek wartości instrumentu bazowego, czyli papierów konkretnej spółki. Obecnie na warszawskiej giełdzie jest w obrocie sześć tego rodzaju kontraktów, na akcje Agory, KGHM, PKN, banków Pekao i PKO BP oraz Telekomunikacji Polskiej.

– Jesteśmy zainteresowani wprowadzaniem do obrotu kolejnych klas kontraktów, jednak nastąpi to tylko w sytuacji, jeżeli otrzymamy wiążącą deklarację ze strony przynajmniej jednego z animatorów o wsparciu płynności dla nowych kontraktów. Z naszego punktu widzenia wprowadzenie nowego kontraktu do notowań nie stanowi obecnie żadnego problemu. – mówi forsal.pl Adam Maciejewski z zarządu GPW.

Obecnie na kontraktach na akcje działa siedmiu animatorów rynku, a ożywieniu na tym rynku sprzyja między innymi duża niepewność co do kierunku, w jakim potoczą się notowania na GPW.

– Spore obroty było widać ostatnio m.in. na kontraktach na akcje PKO BP. Myślę, że wynika to z rozbieżności w przewidywaniach inwestorów co do przyszłości polskich banków. Niektórzy uważają, że nie odczują one obecnego kryzysu tak jak banki zachodnie i przecena ich akcji była zbyt duża, ale jest też duża grupa, która uważa, że kryzys dopiero nadejdzie. W przypadku braku krótkiej sprzedaży jedynym rozwiązaniem, które daje ewentualnie zarobić na takich przewidywaniach, jest właśnie kontrakt na akcje – mówi Michał Wojciechowski, doradca zarządu DM BOŚ.

Krótka sprzedaż to strategia umożliwiająca zarabianie na sprzedaży pożyczonych od innej instytucji akcji po wysokim kursie, jeśli spodziewamy się spadku notowań, a następnie odkupie papierów po niższej cenie. Jednak obecne przepisy, m.in. wysoki poziom zabezpieczeń wymagany przy pożyczaniu akcji wykorzystywanych do takiej transakcji, sprawiają, że krótka sprzedaż na GPW praktycznie nie funkcjonuje.

– Kontraktom na akcje sprzyjają podzielone oczekiwania co do rynku, ale istotna jest też możliwość korzystania z lewarowania przy inwestycjach w te instrumenty. Nie trzeba od razu dysponować dużymi pieniędzmi. Trzeba jednak pamiętać o ryzyku obstawienia złego kierunku notowań. To wiąże się z koniecznością uzupełniania depozytów, które są wymagane przy wejściu na ten rynek – dodaje Marek Przytuła, makler Millennium DM.

Inwestor, który chce rozpocząć grę kontraktami akcyjnymi, musi w domu maklerskim złożyć depozyt zabezpieczający. Jego minimalny poziom określa Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Choć w przypadku KGHM depozyt wynosi teraz ponad 1,6 tys. zł, kontrakt na akcje PKO BP to wydatek ponad 300 zł.

d62f1188-0812-4b83-9036-8d8f9f7e0d71-38907533.jpg
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.