Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Terminale portowe tną koszty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

RotterdamAP Moller-Maersk to jeden z setek terminali na świecie, który zmaga się z najgorszym spowolnieniem w 53-letniej historii branży.

Wolumen kontenerów ma spaść, licząc rok do roku o 10 procent. W poprzednim najgorszym roku dla branży, czyli 1982, sektor odnotował 4,6-proc. wzrost. Załamanie obrotów przysporzyło problemów wielkiej czwórce operatorów terminali kontenerowych: Hutchinson Ports z Hongkongu, PSA z Singapuru, DP World, która jest spółką zależną przeżywającego kłopoty Dubai World, oraz APM Terminals, będącego częścią duńskiego AP Moller-Maersk. Wszystkie one musiały ograniczyć lub odwołać plany ekspansji, poprawić wydajność i obniżyć koszty. Kim Fejfer, prezes APM Terminals, mówi, że do czasu zakończenia boomu nieco ponad rok temu, głównym zmartwieniem armatorów było zapewnienie sobie mocy przewozowych, by sprostać szalejącemu popytowi.

- Pytali o wysoką rentowność miejsc postojowych, wysoką jakość usług, wysoką elastyczność. Cena może i dalej była istotna, ale nie aż tak bardzo - mówi Fejfer.

Kryzys najbardziej dotknął te porty, gdzie spadek obrotu zbiegł się z uruchomieniem nowych projektów, planowanych podczas boomu. Cierpiące na brak gotówki linie kontenerowe naciskają na operatorów terminali, by ci obniżali ceny.

Najgorzej sytuacja wygląda w krajach takich jak Korea Południowa i Chiny, szczególnie w portach wokół delty Rzeki Perłowej.

- Jednocześnie spadają zarówno obroty, jak i stawki - mówi Fejfer, dodając, że inne porty zmagają się z podobnymi problemami.

Rotterdam cierpi z powodu spadku wolumenu, ponieważ kryzys gospodarczy w Europie znacznie zredukował popyt na dobra przetworzone przewożone kontenerami. Jednak jest on w lepszej sytuacji. Gdyż obsługuje ruch bezpośredni. Dla odmiany porty takie jak Singapur, które pełnią przede wszystkim rolę przeładunkową, mają gorzej, twierdzi Neil Davidson, analityk sektora portowego w londyńskiej firmie Drewry Shipping Consultants. Linie okrętowe mogą łatwiej wybierać pomiędzy portami przeładunkowymi albo zmieniać swoje trasy, by ograniczyć koszty przeładunku.

- Operatorzy terminali, którzy są bardziej zaangażowani w przeładunek, znajdą się pod większą presją, by zejść z cen - mówi Davidson.

Financial Times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.