Axa wychodzi z brytyjskiego rynku polis na życie
Czy to ostatnie dwa lata globalnego kryzysu gospodarczego, czy po prostu instynkt menedżerski - a może połączenie tych dwóch rzeczy - przekonały ostatecznie Henri de Castriesa, prezesa Axy, by wycofać się z brytyjskiego rynku ubezpieczeń na życie?
Inwestorów raczej nie interesują motywacje, jakie stały za tym ruchem, ale od lat czekali, by Axa znalazła rozwiązanie dla biznesu, który w ostatnim czasie nie był w stanie przekonać kogokolwiek, że ma potencjał rozwojowy.
Najwyraźniej także w samej francuskiej grupie ubezpieczeniowej.
Jeden z analityków powiedział: - Byli mniejsi niż inni gracze. Radzili sobie gorzej niż rynek i mieli kłopoty. Alternatywą było podwojenie wysiłków albo wycofanie się, a Wielka Brytania nie jest tak atrakcyjnym rynkiem, by rzucać na niego wszystkie siły.
Axa w latach dziewięćdziesiątych intensywnie starała się podbić brytyjski rynek ubezpieczeń na życie, kupując aktywa od UAP, Sun Life i innych firm.
Dziesięć lat temu skonsolidowała je, wykupując udziały mniejszościowe, tak jak to teraz próbuje zrobić w Azji.
Nie była jednak w stanie wejść do pierwszej piątki i pozostaje dużym, drugoligowym graczem. Brak skali na rynku znanym z morderczej konkurencji sprawił, że brytyjska spółka Axa oferująca ubezpieczenia na życie należała do najsłabszych.
Grupa notuje wewnętrzną stopę zwrotu z brytyjskich ubezpieczeń na życie nieprzekraczającą 10 procent, wobec 17,3 procent w Azji i 31 procent w Hongkongu i Chinach.
William Elderkin, analityk branży ubezpieczeniowej w Citi Investment Research, napisał w raporcie, że sprzedaż na rzecz Resolution po cenie 3,3 miliarda euro (4,05 miliarda dolarów) marginalnie zwiększyła wskaźnik wypłacalności grupy, ale nie zrobi większej różnicy w jej bilansie. Tym niemniej sprzedaż wzmacnia komunikat przekazany inwestorom jesienią ubiegłego roku, że słabsze spółki będą poświęcane, by skupić się na rynkach, które zapewniają wyższe stopy zwrotu.
Dla analityków, inwestorów i zapewne samej Axy wyraźnie oznacza to większe skoncentrowanie się na Azji i lokowanie mniej kapitału na dojrzałych rynkach w rodzaju Wielkiej Brytanii.
Jednak niektórzy analitycy sugerują, że de Castries dobrze by zrobił, gdyby odrobił lekcję konkurencyjnego Prudentiala, który ostatnio bez powodzenia próbował się załapać na azjatycką gorączkę złota.
Inwestorzy zablokowali próby przejęcia przez Pru azjatyckiej spółki zależnej AIG, z tego prostego powodu, że koszt tej operacji był zbyt wysoki.
Uznali, że wzrost może być dobry, ale nie za każdą cenę.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Peggy Hollinger
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu