Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Tanie części do samochodów sprowadzimy z Azji

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Spółka Fota, notowany na warszawskiej giełdzie dystrybutor części zamiennych, zwiększa import z Dalekiego Wschodu. Twierdzi, że popyt na produkty konkurencyjne cenowo jest bardzo duży.

Przez ostatnie tygodnie pracownicy spółki Fota regularnie kursują do Szanghaju i na Tajwan. Szukają części do samochodów produkowanych w Europie. Warunek - muszą być przynajmniej o kilkanaście procent tańsze niż na Starym Kontynencie. Idealnie jest, gdy uda się znaleźć towar o połowę tańszy, a przyzwoity jakościowo.

Już w ubiegłym roku Fota sprowadziła na próbę niewielką partię azjatyckich produktów. Był na nie popyt. Zarząd zdecydował się nie tylko zwiększyć import - uznał ten segment rynku za strategiczny na najbliższe lata. Przeszkodą w szybkim rozkręceniu zakupów był tylko brak pieniędzy. Jednak w końcu do pomysłu udało się przekonać Kredyt Bank. Tydzień temu przyznał spółce 3,5 mln dol. kredytu.

Kwota nie jest wprawdzie ogromna, ale umożliwi zwiększenie rocznych obrotów o kilkadziesiąt milionów złotych.

- Towar kupiony za 10 mln zł rotuje - mówi Waldemar Fijołek, pełnomocnik zarządu ds. public relations w Focie.

Zakupy mogą być jeszcze większe, bo obecnie spółka rozmawia w sprawie pozyskania dalszych środków na ten cel.

- To nie będzie jakaś chińszczyzna, lecz produkty przyzwoitej jakości. Chcemy dotrzeć z nimi do tych kierowców, dla których podstawowym wyznacznikiem przy wyborze części jest cena - tłumaczy Waldemar Fijołek.

Stratedzy Foty chcą zaopatrywać właścicieli starych samochodów, które na naszych drogach przeważają. Według Waldemara Fijołka, w kryzysie grono potencjalnych chętnych rozszerza się również na właścicieli nowszych aut. Zasada jest prosta: kierowcy, którzy odłożyli decyzję o zakupie nowego samochodu, muszą wydać sporo pieniędzy na remont starego. Wydają na to jak najmniej, licząc, że nie będą nim jeździć długo.

Najpoważniejszy w kraju konkurent Foty, Inter Cars, uważa, że azjatycka strategia nie jest dobrą drogą.

- Mamy w ofercie części azjatyckie, na które dajemy dwa lata gwarancji, ale klientom zależy na dobrej jakości, dlatego stawiamy na segment premium - mówi Zenon Kosicki z Inter Cars.

Takie części sprzedaje też Fota, a Waldemar Fijołek zaznacza, że towary z Azji nie będą zasadniczym segmentem, lecz jedynie uzupełnieniem oferty.

Według Alfreda Franke, prezesa Stowarzyszenia Dystrybutorów Części Zamiennych, cena odgrywa zasadniczą rolę przy wyborze, ale tylko w przypadku sklepów, dla których ewentualne reklamacje nie stanowią problemu. Tam sprzedaje się jednak tylko 18 proc. części.

Warsztaty, przez które przechodzi ponad 80 proc. części, podchodzą do sprawy inaczej. Mechanicy przedkładają nad cenę jakość, bo reklamacja oznacza ponowną wymianę bez dodatkowego wynagrodzenia.

- Powinniśmy stawiać na produkty wysokiej jakości - mówi Alfred Franke.

Jednak zaznacza, że części azjatyckie niekoniecznie muszą być gorszej jakości. Przecież w Chinach czy w Indiach swoje fabryki mają czołowi producenci.

- Problem w tym, żeby w wielości działających tam fabryk znaleźć tę dobrą - dodaje.

Obecnie części z Dalekiego Wschodu mają tylko kilkuprocentowy udział w rynku. Jego wartość wzrosła w ubiegłym roku do 5,8 mld zł.

Zdaniem analityków, dystrybutorzy mieli dobre wyniki dzięki kryzysowi. Zmusił on kierowców do poszukiwania części tańszych od oferowanych przez koncerny motoryzacyjne.

Przychody dystrybutorów zwiększą się zapewne również w tym roku. Po ciężkiej zimie ruch w warsztatach jest tak duży, że sprzedawcy nawet obawiają się, czy wystarczy im w magazynach części.

@RY1@i02/2010/075/i02.2010.075.000.015b.001.jpg@RY2@

Sprzedawcy liczą zyski

Cezary Pytlos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.