Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Banki chcą zmiękczyć stanowisko Bazylei

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Bazylea znana jest głównie z tego, że leży na granicy trzech krajów i że zbiegają się tu liczne europejskie linie kolejowe.

Miasto jest jednak również siedzibą organizacji odpowiedzialnej za wyznaczanie międzynarodowych standardów w bankowości. W tym tygodniu dojdzie tu do innego zgromadzenia: Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego rozpatrzy reakcje branży bankowej na nowe, ostrzejsze przepisy, które zaproponował pod koniec ubiegłego roku.

Bankierzy zapowiadają, że do piątku komitet zostanie zalany protestami. Narzekają, że ramy czasowe i treść propozycji - które mają uodpornić branżę na kolejny kryzys finansowy - mogą odbić się czkawką, bo zyski banków spadną do niemożliwego do utrzymania niskiego poziomu i odetną gospodarkę od życiodajnego kredytu.

Richard Meddings, dyrektor finansowy Standard Chartered, reprezentuje poglądy większości swoich kolegów, kiedy mówi, że wiele propozycji Bazylei idzie w dobrym kierunku, ale jeżeli się je połączy, grożą wylaniem dziecka z kąpielą.

- Większość z nas jest absolutnie zainteresowana bardziej stabilnym globalnym systemem bankowym. Można się jednak wiele nauczyć z tego, jak dobre banki radzą sobie same, zamiast traktować wszystkie w ten sam sposób - mówi.

Według wielu bankierów i analityków zwrot na kapitale banków może zostać obcięty co najmniej o połowę, do zaledwie 5 proc. Ich zdaniem branża nie będzie wtedy w stanie konkurować o przyciągnięcie nowych inwestorów z innymi, bardziej rentownymi gałęziami gospodarki.

Po części to tylko poza - jeżeli wszystkie banki zostaną obciążone tymi samymi dodatkowymi kosztami regulacyjnymi, przerzucą je po prostu na klientów w formie wyższych opłat i prowizji. Stąd jednak biorą się katastroficzne wizje na temat negatywnego wpływu sektora bankowego na całą gospodarkę.

Regulatorzy ze swojej strony mówią, że banki zwyczajnie biadolą. Jednocześnie członkowie komitetu bazylejskiego sugerują, że jest pole do kompromisu.

Branża bankowa ma na to nadzieję. W kilku kluczowych kwestiach pojawiła się wyraźna nić porozumienia pomiędzy instytucjami francuskimi, niemieckimi i japońskimi.

Planowany zakaz większości odroczeń podatkowych - liczenie straty z poprzedniego roku jako kapitału, który może potencjalnie zwiększyć zysk po opodatkowaniu, jest szczególnie ważną kwestią dla Tokio, gdzie, jak wynika z części szacunków, w niektórych latach traktowano tak większość banków.

Proponowane przepisy kapitałowego traktowania spółek zależnych, nawet jeżeli występują w nich akcjonariusze mniejszościowi, to z kolei ważna sprawa dla Francji. Credit Agricole jest wskazywany przez analityków jako najbardziej zagrożony tą propozycją. Obligowałaby ona bank do wzięcia na siebie 100 proc. zobowiązań kapitałowych swoich spółek zależnych, nawet jeżeli inny akcjonariusz posiada znaczący pakiet mniejszościowy.

Najgłośniejsze protesty budzi propozycja całkowitej przebudowy struktury kapitałowej - zaprojektowanej tak, by banki musiały posiadać więcej kapitału, a w mniejszym stopniu polegały na hybrydowych instrumentach kapitałowych i akcjach uprzywilejowanych, które nie były w stanie wziąć na siebie strat spowodowanych przez kryzys finansowy. Zdaniem większości banków propozycje te idą za daleko. Uważają one, że w przyszłości podstawowy współczynnik Tier 1 będzie obejmował kapitał i niewiele więcej.

Jednak niektórzy, w tym Francuzi, Niemcy i Japończycy, mają nadzieję, że ich wersja kapitału hybrydowego, na przykład struktura francuskich banków pozwalająca obciążać stratami akcje uprzywilejowane, przetrwa rewolucję. Jedno ważne pytanie pozostanie bez odpowiedzi do końca roku. Chodzi o to, czy Bazylea ustanowi nowy podstawowy współczynnik kapitałowy, który dziś waha się między 8 a 9 proc.

Eksperci organów nadzoru, którzy współpracują z bankami, mówią, że branża jest zjednoczona w swoich obawach co do propozycji płynnościowych.

Propozycja płynnościowa dzieli się na dwie części: jedna, znana jako zasada Bear Stearns, nakłada na banki obowiązek posiadania wystarczającej ilości płynnych aktywów, by przetrwać 30-dniowy kryzys. Druga, nazwana zasadą Northern Rock głosi, że banki muszą mieć stabilne finansowanie długoterminowe i zdecydowanie faworyzuje depozyty kosztem finansowania międzybankowego. To ta druga reguła budzi największe opory.

Wiele z odpowiedzi banków koncentruje się również na tym, jak propozycje Bazylei mogą współgrać z innymi reakcjami na kryzys bankowy, takimi jak ewentualny globalny podatek nałożony na bilanse oraz sugestie, że spółki zależne globalnych banków powinny być samowystarczalne w każdym kraju.

Wysoce kontrowersyjny jest również kalendarz reformy. Pierwotny plan jej wdrażania zakładał koniec na rok 2012, co zdaniem wielu mogłoby zagrozić globalnemu ożywieniu gospodarczemu.

@RY1@i02/2010/073/i02.2010.073.000.020a.001.jpg@RY2@

Fot. Mat. prasowe

Biurowiec, w którym znajduje się siedziba Bazylejskiego Komitetu Nadzoru Bankowego

Współpraca Michiyo Nakamoto

Tłum. T.K.

© The Financial Times Limited 2010. All Right Reserved

Patrick Jenkins

Brooke Masters

Financial Times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.