Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Frankfurt: droga pod górę

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W ciągu zaledwie czterech miesięcy DAX, indeks blue-chipów niemieckiej giełdy, spadł z rekordowego w 2011 r. poziomu 7525 punktów do 5194 we wtorek. To przecena o ponad 30 proc., przed uwzględnieniem środowego skoku, podczas którego DAX zyskał 4,1 proc.

Sierpniowy spadek o ponad 19 proc. przebija nawet tąpnięcie po upadku Lehmana w październiku 2008 r., jeżeli chodzi o utratę wartości przez indeks w ciągu jednego miesiąca.

Akcje niemieckich firm finansowych ze zrozumiałych względów zostały najciężej dotknięte przeceną. Deutsche Bank i Commerzbank straciły w ciągu ostatnich trzech miesięcy ponad 40 proc. Jednak akcje firm przemysłowych, takich jak koncern stalowy Thyssen-Krupp, producent ciężarówek MAN i Heidelberg Cement, zanotowały podobne spadki, spowodowane obawami o perspektywy gospodarki. Największe koncerny energetyczne - RWE i E.ON - także nie cieszyły się wzięciem wśród inwestorów z powodu utrzymujących się obaw o konsekwencje decyzji Niemiec o wycofaniu się z energetyki jądrowej.

Zwrot w porównaniu z sytuacją sprzed roku jest uderzający. Wówczas inwestorzy giełdowi nagradzali niemieckie spółki za to, że ich kraj jest lokomotywą gospodarczą Europy.

Ponieważ mimo kryzysu w strefie euro niemieckie firmy rozkwitały dzięki dynamicznemu eksportowi, DAX był oczywistym wyborem dla europejskich inwestorów i jednym z najlepiej radzących sobie indeksów w regionie. - Niemcy były przez 18. ostatnich miesięcy spokojną przystanią, ale to już przeszłość - mówi Lorne Campbell, odpowiedzialny za giełdę niemiecką w Credit Suisse.

Do zmiany nastroju przyczynił się pogłębiający się kryzys w strefie euro. Neil Dwane, dyrektor inwestycyjny na Europę w RCM/AllianzGI, mówi, że wiele amerykańskich funduszy było zdecydowanie zbyt mocno zaangażowanych w niemieckie akcje po pierwszym pakiecie pomocowym dla Grecji w 2010 r.

- W tym roku, kiedy stało się jasne, że czekają nas poważniejsze kryzysy we Włoszech i Hiszpanii, inwestorzy uznali, że muszą się pozbyć tego, co posiadają. A mieli tylko Niemcy - mówi Dwane.

Henning Gebhardt, szef działu giełd europejskich w DWS, mówi: - Nie pamiętam, by kiedykolwiek w tak krótkim okresie, w ciągu czterech tygodni, DAX wypadał gorzej od S&P o 15 proc. Zazwyczaj różnice między nimi są niewielkie.

Cambell dodaje: - DAX jest tak płynny, a kontrakty terminowe na niego tak łatwo dostępne, że był jedynym indeksem, poprzez który inwestorzy mogli w ostatnich tygodniach wyrazić swoje negatywne oczekiwania.

Inwestorzy oraz analitycy zdają się nie obawiać recesji w Niemczech, mimo że szacunki wzrostu gospodarczego na przyszły rok zostały radykalnie obniżone do ok. 1,5 proc. I choć perspektywa zysków się pogorszyła, większość obserwatorów argumentuje, że spadek cen akcji jest przesadzony.

DAX jest wyceniany na zaledwie 7,3-krotność szacowanych zysków na 2012 rok, podczas gdy analizy frankfurckiego banku Helaba dają, począwszy od roku 2002, średni stosunek ceny do zysku na poziomie około 12.

Gebhardt mówi: - Byłoby naiwnością sądzić, że taki brak optymizmu na rynku nie będzie miał wpływu na realną gospodarkę, ale ta gospodarka jest niemniej w całkiem dobry stanie i taka wyprzedaż nie jest w żadnym wypadku usprawiedliwiona.

- Rynek zakłada blisko 20-proc. spadek zysków, co wydaje się mało prawdopodobne - konkluduje Gebhardt.

TŁUM. TK

© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved

James Wilson

"Financial Times"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.