Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Bankowiec, który zawsze musi mieć absolutną rację

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

GDYBY NIE KRYZYS, Axel Weber szykowałby się teraz zapewne do objęcia funkcji prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Niemiec poróżnił się jednak z resztą unijnych bankierów

Poszło o model ratowania kulejących gospodarek południa kontynentu i demonstracyjnie wycofał się z gry o kluczowe europejskie stanowiska. Teraz powraca, stając na czele najważniejszego szwajcarskiego banku UBS.

Decyzja 54-letniego ekonomisty była dla Niemców jak grom z jasnego nieba. Większość obserwatorów spodziewała się, że Weber, który w kwietniu przestał być szefem Bundesbanku (niemiecki odpowiednik NBP), jest dzięki swojemu autorytetowi i kontaktom politycznym na szczytach niemieckiej władzy murowanym kandydatem do objęcia sterów największej komercyjnej instytucji finansowej za Odrą, czyli Deutsche Banku. Tymczasem znany z przekornego charakteru Weber po raz kolejny poszedł pod prąd powszechnych oczekiwań.

- Wybieram Szwajcarię. Wyzwanie jest równie olbrzymie, a nikt nie może oskarżyć mnie o konflikt interesów, bo ani jako szef niemieckiego banku centralnego, ani członek władz EBC nigdy nie miałem żadnej władzy nad UBS-em - wyjaśnił kilka dni temu w rozmowie z tygodnikiem "Der Spiegel". Weber zacznie w Zurychu w 2012 r. od pozycji wiceprzewodniczącego rady zarządzającej, a od 2013 r. już samodzielnie pokieruje interesem. Jego podstawowa pensja roczna wyniesie 1,5 mln franków (prawie 5 mln złotych) plus akcje.

Posunięcie Webera nie wszystkim się podoba. Niemieckie media ekonomiczne lamentują, że Weber strącił Deutsche Bank w głęboki kryzys przywództwa.

Ten największy niemiecki bank działający w 72 krajach świata (w tym również w Polsce) od kilku miesięcy nie może znaleźć bowiem godnego następcy dla odchodzącego wkrótce na emeryturę charyzmatycznego Josefa Ackermanna. Prócz Webera nie ma dziś w Niemczech postaci podobnego formatu.

Przyszły sternik UBS już raz wywołał w Niemczech podobną debatę. Na początku tego roku nieoczekiwanie skrócił swoją kadencję na czele Bundesbanku i zszokował wszystkich, zapowiadając, że nie zamierza być niemieckim kandydatem do fotela szefa EBC. Nie ukrywał przy tym kulis swojej decyzji: jego wizja roli frankfurckiej instytucji zasadniczo rozmija się z oczekiwaniami reszty Europejczyków.

On chciał przede wszystkim walczyć z presją inflacyjną w Eurolandzie i był przeciw skupywaniu przez EBC obligacji Grecji, Portugalii czy Irlandii. Nie zdołał jednak przeforsować swojego zdania.

Wycofanie się Webera zatrzęsło wówczas całym politycznym Berlinem. Wściekła była kanclerz Angela Merkel, która uważała go za swojego najważniejszego ekonomicznego doradcę. Na dodatek na ostatniej prostej wyścigu o fotel nowego szefa EBC, na którym jej szczególnie zależało, Niemcy zostali nagle bez własnego kandydata. W tej sytuacji pod adresem Webera popłynęły wręcz zarzuty o działanie sprzeczne z niemiecką racją stanu w kluczowym dla przyszłości Europy momencie.

Dla tych, którzy znali Webera lepiej, jego postępowanie nie jest jednak żadnym zaskoczeniem. Urodzony w nadreńskim Kusel ekonomista nigdy nie miał opinii łatwego we współpracy. Jeszcze jako młody akademik pracujący na uniwersytetach w Bonn, Frankfurcie i Kolonii dał się poznać jako człowiek obdarzony olbrzymim ego. "To nieprawda, że Axel chce mieć zawsze rację. On chce mieć zawsze absolutną rację" - mówił o nim jeden z ówczesnych kolegów.

@RY1@i02/2011/129/i02.2011.129.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Decyzje Axla Webera w tym roku już dwukrotnie wywoływały polityczne wstrząsy w Berlinie

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.