Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Pieprzny interes przyniósł mu milionowe zyski

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Znajomi Roberta Kamińskiego mawiają, że w prowadzeniu biznesu jest twardy jak gałka muszkatołowa i ostrzejszy niż chili. Rywale nie kryją, że niejednokrotnie bywał solą w ich oku

Po dwudziestu latach budowania przyprawowego imperium 46-letni Robert Kamiński - założyciel i jedyny właściciel firmy Kamis - postanowił sprzedać biznes. Świat musztard i cynamonu zatrząsł się w posadach, tym bardziej że przez te dwie dekady Kamiński skutecznie wodził za nos kilka globalnych koncernów zainteresowanych przejęciem jego spółki. Ostatecznie postanowił, że odda ją McCormickowi. Zanim jednak klamka zapadła, Amerykanie zalecali się do Kamińskiego przed dobrych 15 lat. Po raz pierwszy złożyli mu propozycję przejęcia Kamisu już w połowie lat 90. za pośrednictwem swojej europejskiej marki Ducros.

Wtedy Kamiński sprytnie wykorzystał tę okazję do wzmocnienia swojej pozycji na rynku - przez niemal dwa lata wmawiał Ducrosowi, że jest zainteresowany sprzedażą biznesu, i negocjował warunki przejęcia. Równolegle prowadził rozmowy z niemieckim Fuchsem. Obu gigantom tak zamydlił oczy, że przez dwa lata nie sprzedali na polskim rynku nawet jednego opakowana soli, podczas gdy Kamis w tym czasie zwiększył swój udział w rynku dwukrotnie. Wtedy Kamiński nonszalancko i z wrodzoną pewnością siebie oświadczył pretendentom do przejęcia, że się rozmyślił i nie sprzeda firmy.

Przedstawiciele McCormicka wpadli w szał - postanowili otworzyć w Polsce własne przedstawicielstwo i zapowiedzieli, że zmielą Kamis niczym pieprz w młynku. Szybko jednak ochłonęli, zwinęli żagle i przestali wymachiwać szabelką - zdali sobie sprawę, że nie są w stanie rywalizować z firmą, która zagarnęła dla siebie jedną trzecią rynku przypraw i której markę rozpoznaje 80 proc. Polaków.

To, że Kamiński potrafi grać ostro, potwierdzają także jego znajomi. - Majątku dorobiłby się nawet wtedy, gdyby sprzedawał zasłony. Ma talent, wielkie ego i twardą rękę. Przez to cieszy się dużym szacunkiem - mówi jeden z jego znajomych, biznesmen związany z branżą spożywczą.

Choć współpracownicy Kamińskiego publicznie nie powiedzą złego słowa o swoim szefie, za kuluarami przyznają, że rzeczywiście interes prowadzi żelazną ręką. Gdy jeden ze strategicznych działów w spółce zawalił kiedyś pewien kluczowy projekt, Kamiński zwolnił wszystkich jego pracowników - kilkanaście osób, bez żadnych wyjątków. Przy tym lubi brać sprawy w swoje ręce - kiedy w maju 2006 r. dyrektor marketingu w Kamisie poszła na urlop macierzyński, Kamiński przejął jej obowiązki na pełne pół roku. Podobno wtedy wymyślił Indianę Kamisa, czyli odpowiednika Indiany Jonesa - znanego z telewizyjnych reklam zarośniętego człowieka w kapeluszu zbierającego i smakującego różne przyprawy.

Kamiński jest rzadkim przykładem biznesmena, którego sukcesu nie da się zmierzyć liczbą publikacji prasowych. Mediów unika jak ognia, chroni prywatność swojej rodziny, a gdy już godzi się z kimś porozmawiać, to wyłącznie o... przyprawach. Jedyne, co o nim wiadomo, to to, że przed założeniem Kamisu pracował w różnych koncernach spożywczych na Zachodzie. To tam zdobywał doświadczenie i kontakty na całym świecie, dzięki którym później mógł ściągać przyprawy z najodleglejszych zakątków świata.

Za to na temat jego bezwzględności krążą legendy. Kiedy w 2003 r. miesięcznik "Świat Konsumenta" opublikował test pieprzu, w którym przyprawa Kamisu zajęło jedno z ostatnich miejsc, Kamiński pozwał wydawnictwo, zarzucając mu brak rzetelności. Sprawa zakończyła się ugodą, ale niesmak pozostał. To jednak Kamińskiemu nie przeszkadza - dla niego najważniejsze jest to, że w całym kraju nie ma chyba Polaka, któremu przynajmniej raz nie doprawiłby obiadu.

@RY1@i02/2011/125/i02.2011.125.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum

Przejmujący teraz Kamis Amerykanie pierwszą propozycję złożyli Kamińskiemu już w połowie lat 90.

Łukasz Bąk

lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.