Bohus Hlavaty ustawił się w kolejce do prywatyzacji PKL
Dla polskich górali z Zakopanego to diabeł wcielony, dla słowackich z Tatrzańskiej Łomnicy - biznesmen zamieniający śnieg w złoto
- Chcę, żeby Polacy czuli się w słowackich Tatrach jak Niemcy w austriackich Alpach. Czyli jak u siebie - twierdzi prezes TMR Bohus Hlavaty. Szef Tatra Mountain Resorts (TMR), firmy z obrotami rzędu 42 mln euro rocznie, weźmie udział w zapowiadanej przez PKP na październik prywatyzacji wartych ponad 300 mln zł Polskich Kolei Linowych, które są właścicielem m.in. kolei na Kasprowy Wierch i Gubałówkę.
Gorącym przeciwnikiem oddania PKL Słowakom jest Zakopane, które było inicjatorem powołania konkurencyjnej spółki Polskie Koleje Górskie. Nasi górale opowiadają, że TMR chce przejąć PKL, by pozbyć się konkurencji, a TMR będzie woził narciarzy autobusami na słowacką stronę Tatr.
Bohus Hlavaty kręci głową: - Potrzebna jest synergia. Połączenie ośrodków to lepszy produkt. Polscy narciarze przyjeżdżają jeszcze do Białki Tatrzańskiej, ale prowadzenie ośrodka narciarskiego z jednym wyciągiem za kilka lat nie będzie konkurencyjne. Polacy, Czesi i Słowacy już wiedzą, jak jest w Alpach, i chcą usług na takim poziomie. Ze skody octavii trzeba przesiąść się w końcu do mercedesa.
Podczas forum w Krynicy TMR zapowiedział zainwestowanie w trasy narciarskie, ośrodki i remonty wyciągów 100 mln euro w latach 2015 - 2020, jeśli przejmie PKL. - Polacy stanowią 35 proc. naszych klientów. Mamy dwie możliwości: albo ściągać Polaków na Słowację, albo wyjść za klientem do Polski - twierdzi Hlavaty.
Prezes TMR to szczupły, energiczny 45-latek. Uprzejmy, pogodny, dobry rozmówca. Góry i woda to jego największe hobby. Jeździ na nartach i wspina się na skałkach. Kocha Tatry, chociaż nie jest góralem. Podczas pobytu w Polsce - na Helu - zakochał się też w windsurfingu.
Po studiach inżynierskich Hlavaty pracował krótko w czechosłowackiej Dyrekcji Generalnej Poczty, gdzie w 1990 r. dostał pokój z biurkiem, a potem przez dwa tygodnie szukano mu zajęcia. Dlatego wybrał prywatny biznes. Był 1991 r. Komuna chwiała się w posadach, a zachodnie firmy zaczęły interesować się Słowacją. Trafił do Procter & Gamble, gdzie zaczynał jako sprzedawca, ale szybko piął się po stopniach korporacyjnej kariery.
Potem był Seagram. To Hlavaty sprowadził na Słowację Red Bulla i uczył rodaków smakować whisky. Pod koniec lat 90. został jednym z najlepszych menedżerów w globalnej firmie i dostał zadanie: rozkręcać biznes w Polsce. W Warszawie został dyrektorem handlowym i marketingu Seagram. Po czterech latach Seagram został kupiony przez Perno Ricard, a Hlavaty dostał propozycję powrotu na Słowację, do holdingu J&T z branży deweloperskiej, hotelarskiej, energetycznej i medialnej.
W 2006 r. trafił do Tatranske Lanove Drahy (to poprzednik TMR). Dzisiaj TMR jest potęgą na tle rozdrobnionych firm w Karpatach, posiada m.in. ośrodki narciarskie Tatranska Jasna, Stary Smokovec, Strebske Pleso i Chopok oraz największy aquapark na Słowacji Tatralandia. Rocznie ośrodki TMR odwiedza 1,5 mln gości, a skonsolidowany zysk za sezon 2010/2011 to 9,2 mln euro.
Bohus Hlavaty przekonuje, że w Polsce tkwi duży potencjał dla rynku turystyki górskiej. Na Słowacji na nartach jeździ 15 proc. ludzi, a w Polsce tylko 6 proc. Średnia unijna to 18 proc., więc narciarzy w Polsce będzie przybywało. W ubiegłym tygodniu TMR dopiął zakup ośrodka Szpindlerowy Młyn. Teraz marzy mu się miasto w górach - z deptakiem, restauracjami itd. Takie kryteria spełnia tylko Zakopane.
@RY1@i02/2012/177/i02.2012.177.00000120c.803.jpg@RY2@
Bohus Hlavaty: W Tatrach tkwi olbrzymi potencjał
Konrad Majszyk
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu