Za co odpowiada pośrednik finansowy
Kolejny raz posiadacze niespłaconych na czas obligacji skarżą się na doradcę
Kilkadziesiąt osób musi pogodzić się ze stratą pieniędzy zainwestowanych w obligacje firmy Direct eServices. Spółka, notowana na rynku NewConnect, nie wykupiła papierów o wartości ok. 1,5 mln zł. Inwestorzy uważają jednak, że część odpowiedzialności za ich straty ponosi kancelaria Pyffel & Partners, która pośredniczyła w sprzedaży obligacji. Dlaczego? Tłumaczy Marek Jaworski, adwokat jednego z poszkodowanych inwestorów, który zdecydował się pozwać kancelarię do sądu. - Uważam, że pośrednik finansowy popełnił błąd w sztuce, bo od mojej mocodawczyni dostał zlecenie na znalezienie bezpiecznej alternatywy dla bankowej lokaty, a zachęcił ją do inwestycji w ryzykowne obligacje spółki notowanej na rynku NewConnect - wyjaśnia Marek Jaworski.
Zamierza przekonać sąd, że odpowiedzialność za wykup obligacji ponoszą wspólnie emitent i kancelaria Pyffel & Partners. Jej przedstawiciel odpiera zarzuty. - Nasza firma informowała klientów o możliwości zakupu obligacji spółki Direct eServices na podstawie danych dostępnych publicznie i według naszej najlepszej wiedzy. Jednak decyzje inwestycyjne podejmowane były przez klientów na ich własne ryzyko i w oparciu o informacje udostępnione przez przedstawicieli firmy Direct eServices - tłumaczy Norbert Pyffel, prezes kancelarii Pyffel & Partners. I ubolewa, że władze tej spółki wprowadziły w błąd zarówno obligatariuszy, jak i partnerów biznesowych, w tym jego kancelarię.
Zdaniem Andrzeja Oślizły, prezesa Związku Firm Doradztwa Finansowego, każdy klient, decydując się na inwestycje w obligacje prywatnych spółek, robi to świadomie i na własne ryzyko. - Ale wiedzę ten temat tego ryzyka powinien przekazać mu doradca - uważa prezes ZFDF. Zastrzega, by w tym konkretnym przypadku zbyt wcześnie przesądzać o winie pośrednika. Podkreśla jednak, że większość dużych doradców finansowych nie sprzedaje obligacji spółek notowanych na NewConnect, uznając je za zbyt ryzykowne.
Jak mówi Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co miesiąc wpływa do UOKiK kilkanaście skarg na różnego rodzaju doradców finansowych. - Skargi te dotyczą najczęściej wprowadzania w błąd co do poziomu ryzyka przy oferowaniu różnego rodzaju produktów inwestycyjnych - powiedziała nam przedstawicielka UOKiK.
Przypadek obligatariuszy Direct eService to nie pierwszy raz, gdy klienci są namawiani do inwestycji w obligacje spółek, które wkrótce później bankrutują. W 2008 i 2009 r. pracownicy ówczesnego Raiffeisen Bank Polska namówili kilkudziesięciu swoich bogatych klientów do inwestycji w papiery dłużne firmy Semax. Spółka odzieżowa, właściciel m.in. marki Deep, wkrótce ogłosiła upadłość. Poszkodowani dowodzili, że bank musiał doskonale znać złą sytuację emitenta, gdyż jednocześnie był jego kredytodawcą. Obligatariusze stracili ponad 20 mln zł.
Najgłośniejszą sprawą tego typu była inwestycja Związku Artystów Scen Polskich w obligacje Stoczni Szczecińskiej w 2002 r. ZASP, za pośrednictwem ING Banku Śląskiego, kupił za ponad 9 mln zł papiery stoczni, która zaraz potem zbankrutowała. W tym wypadku bank naprawił większość szkód.
@RY1@i02/2013/055/i02.2013.055.000001400.802.jpg@RY2@
Kurs akcji Direct eServis (dane w zł)
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu