Koncentracja zapasów metali w magazynach
W ostatnich miesiącach na rynku towarowym konsumenci metali bazowych mają trudności z płynnym dostępem do surowca
Jest to związane z koncentracją zapasów w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali (LME) na rynku aluminium, cynku oraz ostatnio na rynku miedzi.
W przypadku aluminium dwa magazyny, w Detroit i w Vlissingen, mają blisko 60 proc. całkowitych zapasów LME na świecie. Z kolei dwa magazyny przechowujące cynk w Nowym Orleanie i Antwerpii mają aż 79 proc. łącznych zapasów giełdy. Kłopoty firm używających tych metali wynikają z niewystarczających dziennych limitów metalu, który opuszcza magazyny. Powoduje to wielomiesięczne kolejki i stwarza problemy z dostępnością surowców, mimo że całościowy tonaż zapasów w magazynach na świecie wciąż rośnie.
Zapasy i cena
Dotyczy to również najbardziej pożądanego metalu podstawowego - miedzi, gdzie aktualnie można zaobserwować przyrost poziomu zapasów w magazynach LME i stopniową koncentrację w poszczególnych lokalizacjach. Przykładem jest magazyn w Antwerpii, gdzie od października ubiegłego roku w ciągu kilku miesięcy zapasy wzrosły od zera do ponad 100 tys. ton. Podobna sytuacja ma miejsce w Johor (Malezja) i Nowym Orleanie (USA).
- Postępujący trend może spowodować, że również na tym rynku będziemy obserwować długie kolejki po odbiór czerwonego metalu. W przypadku aluminium dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że pomimo ogromnych ilości metalu zgromadzonego w magazynach, jego znaczna część służy jako zabezpieczenie transakcji finansowych, co również ogranicza dostępność dla konsumentów - mówi Radosław Załoziński, dyrektor departamentu zabezpieczeń KGHM.
Jego zdaniem w ostatnich latach zmniejsza się korelacja pomiędzy wielkością zapasów a ceną metali. Zależność ta była przez wiele lat wyraźnym i czytelnym wskaźnikiem kształtowania się notowań tych towarów.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Komisja Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) w Stanach Zjednoczonych wyraziła zgodę na uruchomienie przez JP Morgan oraz BlackRock funduszy ETF. Po blisko dwuletniej batalii instytucji finansowych o stworzenie funduszy decyzja SEC pozwoli zaoferować inwestorom detalicznym w USA niemal bezpośrednią ekspozycję na rynek miedzi. Ta decyzja jest również przegraną przeciwników funduszu i finalnych odbiorców metalu - zabezpieczenie aktywów funduszu poprzez zakup i utrzymywanie katod miedzianych może spowodować kolejne utrudnienia w dostępności metalu w obrocie fizycznym. Producenci wyrobów z miedzi obawiają się, że usunięcie z rynku 180 tys. ton surowca (łącznie w przypadku uruchomienia funduszy przez JP Morgan i BlackRock) może mieć negatywny wpływ na rynek. Co prawda jest to tylko ułamek rocznej konsumpcji miedzi wynoszącej około 20 mln ton, jednak na obecną chwilę ta liczba obejmuje znaczną część dostępnych zapasów giełdowych. Jednocześnie nie ma alternatywnego źródła, które zapewnia płynny dostęp metalu, co przy długoterminowych kontraktach na dostawę produktów z miedzi może spowodować znaczne utrudnienia w dostępności katod. Instytucje finansowe wspierające utworzenie funduszy odpierają, że ETF obejmujący rynek miedzi w innych krajach nie spotkał się ze znacznym zainteresowaniem ze strony inwestorów i tym samym nie spowodował zmian na rynku. Bliźniaczy fundusz uruchomiony w Wielkiej Brytanii w październiku 2010 r. aktualnie obejmuje około 2 tys. ton czerwonego metalu.
Dostępność surowca
Należy pamiętać, że zainicjowanie funduszy na innych metalach często było dopiero początkiem wzrostu posiadanych przez te instytucje fizycznych aktywów. Przykładem mogą być fundusze oparte na złocie czy srebrze, gdzie poziom posiadanych zasobów przez ETF znacznie wzrastał wraz z rosnącym zainteresowaniem ze strony inwestorów.
- Działania takie mogą doprowadzić do tymczasowego wzrostu cen, co pozornie wydaje się korzystne dla firm wydobywczych zaangażowanych w produkcję miedzi. Niestety to, co jest korzystne w krótkim okresie, nie zawsze bywa pozytywne w dłuższym horyzoncie czasowym - mówi Radosław Załoziński.
Uważa on, że zmniejszenie dostępności metalu może zachęcać do szukania substytutów, zmniejszenia zaangażowania w inwestycje w zakłady produkujące towary z miedzi oraz wzrostu ryzyka operacyjnego dla przedsiębiorstw zajmujących się przerobem czerwonego metalu.
Dla producentów nie jest bowiem dobrą informacją, że zmniejszona będzie dostępność do surowca, gdyż spadnie przejrzystość procesów rynkowych. Tym samym zachwiane zostaną reguły gry dla uczestników i swoboda funkcjonowania prawa podaży i popytu. Pokazuje to sytuacja z rynku aluminium. Dzisiaj, mimo że zapasy w ujęciu tonażowym wielokrotnie przekraczają oficjalne zapasy miedzi w magazynach Londyńskiej Giełdy Metali, surowiec wcale nie jest bardziej dostępny. Rodzi to frustrację i od dawna mówi się o procesach sądowych wytaczanych instytucjom finansowym zaangażowanym na tym rynku przez firmy zajmujące się wytwarzaniem towarów z aluminium.
Andrzej Kasprzyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu