Giełdy na dopalaczach
Indeksy na światowych rynkach powinny wzrosnąć. Podrożeją zwłaszcza spółki surowcowe
Będzie nerwowo, bo nie brakuje zagrożeń takich jak wojny walutowe, ryzyko twardego lądowania chińskiej gospodarki czy załamanie się finansów kilku krajów strefy euro. To wymarzony czas dla spekulantów - chwilami kursy akcji mogą jeździć w obie strony jak winda w drapaczu chmur.
Piotr Kuczyński, analityk Xelion. Doradcy Finansowi, uważa, że hossa jest nieunikniona, gdy USA i Japonia drukują pieniądze na potęgę i utrzymują ulgi podatkowe. Wkrótce może do nich dołączyć Europa. - W przyszłym roku spekulanci zaatakują Portugalię, potem Hiszpanię. Na ratowanie tego ostatniego kraju może już zabraknąć pieniędzy. Fundusz pomocowy zostanie zwiększony do 1 - 1,5 bln euro, a Europejski Bank Centralny wzorem Fed zacznie kupować obligacje, czyli drukować euro - przewiduje. Jego zdaniem akcje najszybciej będą rosnąć na rynkach krajów rozwijających się, skoczą notowania spółek surowcowych, z przerwą na zawirowania wokół Hiszpanii, gdy indeksy mogą chwilowo spaść nawet o 20 proc. Zaczną tworzyć się bańki spekulacyjne.
Także inni analitycy patrzą na 2011 rok optymistycznie, choć na ogół oczekują dużej korekty w pierwszym półroczu i realizacji dotychczasowych zysków. W ubiegłym tygodniu nowojorski indeks S&P 500 wzrósł powyżej 1250 punktów, odrabiając straty poniesione w czasie kryzysu. W przyszłym roku może być jeszcze lepiej. Inwestorzy będą wycofywać pieniądze z funduszy obligacji i kupować za nie akcje. Agencja Bloomberg zapytała 11 analityków z takich firm jak Goldman Sachs, UBS, Pimco czy Barclays. Ich zdaniem indeks S&P500 wzrośnie o 11 proc. Beneficjentem wzrostów mają być zwłaszcza największe amerykańskie banki. Z kwartału na kwartał poprawiają swoje zyski. - Bilanse tych firm nigdy nie były tak silne - mówi David Kostin z Goldman Sachs, który jest jeszcze większym optymistą i prognozuje 17-proc. wzrost S&P 500 do końca 2011 roku. Koncerny mają zwiększyć liczbę przejęć i fuzji. Analitycy Goldman Sachs rekomendują zakup japońskich akcji; według nich indeks Nikkei może zyskać 20 proc.
Zwyżki podobnej w skali jak w USA eksperci spodziewają się na europejskich giełdach. Oczywiście pod warunkiem, że nie ziści się czarny scenariusz związany z problemami finansowymi tak dużych krajów jak Hiszpania czy Włochy.
Podczas gdy w Polsce wciąż nie odrobiliśmy strat związanych z kryzysem, w innych emerging markets już od 2009 roku hossa trwa w najlepsze.
Zdaniem ekspertów najbardziej zyskają rynki wschodzące, które dysponują złożami surowców i licznymi spółkami zajmującymi się ich wydobyciem i przetwarzaniem, jak Brazylia czy Rosja. Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI, uważa, że zwłaszcza Rosja może stać się czarnym koniem 2011 roku. Akcje są tańsze niż na innych rynkach wschodzących (wartość wskaźnika cena/zysk dla spółek wyniesie w 2011 roku około 6,5). Tymczasem firmy notują skokową poprawę wyników, a władze zmieniły podejście do inwestorów zagranicznych.
Zdaniem Michaela Preissa, głównego stratega inwestycyjnego brytyjskiego Standard Charterem Bank, nadchodzący rok może być gorszy dla giełd na rynkach azjatyckich. - Większość dobrych wiadomości jest już uwzględniona w cenach - mówi Preiss. W Chinach wzrosło znacznie ryzyko spowolnienia związanego z chłodzeniem gospodarki czy pęknięcia bańki w nieruchomościach.
W przyszłym roku deweloperzy wciąż jeszcze będą lizać rany po ostatnim kryzysie, na którym - obok banków - najmocniej ucierpieli. Na razie na wzrostach zyskują głównie duże spółki. - Dopiero w drugiej połowie roku można się spodziewać, że dołączą do nich mniejsze. Wzrost akcji przyciągnie wtedy ulicę - mówi Kuczyński.
Zdaniem i Kuczyńskiego, i Preissa, ze strategii "buy and hold" inwestorzy przechodzą na "timing". Co to oznacza? Zamiast łatwego inwestowania w spółki o mocnych fundamentach poprawiających wyniki i czekania przez lata na zysk wzrośnie znaczenie strategii nastawionych na spekulację. Na znaczeniu zyskają krótkoterminowe trendy i mody. Zwiększy to zmienność kursów akcji i pogłębi niepewność, której i tak nam nie zabraknie.
@RY1@i02/2010/255/i02.2010.255.186.020a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Paweł Rożyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu