Niska rentowność obligacji wzmaga sceptycyzm co do tempa poprawy koniunktury gospodarczej
Inwestorzy - zwolennicy tezy, że deflacja stanowi większe zagrożenie dla rynków niż inflacja - zyskali w tym tygodniu dodatkowy argument na poparcie swojego stanowiska.
Polityka rządów pompujących rekordowe ilości pieniądza i płynności w system finansowy, wywołała ostrą dyskusję na temat tego, czy takie działanie doprowadzi do inflacji - i kiedy. W ostatnich miesiącach rynki akcji odżyły pod wpływem nadziei na ożywienie gospodarcze, a rentowność obligacji maleje na fali oczekiwań, że stopy procentowe - i inflacja - pozostaną na niskim poziomie.
Teraz, gdy pewne oznaki wskazują, że zbytnio liczono na trwałe ożywienia w USA i Europie, rentowność obligacji nadal maleje, lecz doniesienia o słabym zaufaniu konsumentów, letniej aktywności w sektorze przetwórczym i ciągle wysokim bezrobociu podłamały rynki akcji.
Bacznie obserwowany amerykański raport o kosztach pracy za wrzesień dolał oliwy do ognia spekulacji, że wychodzenie z kryzysu będzie szło raczej kulawo. Spadek liczby zatrudnionych poza rolnictwem (o 263 tysiące) był głębszy, niż prognozowano, a wzrost płac i tygodniowych zarobków zwolnił tempo.
- Wzrost stawek godzinowych był niższy od spodziewanego. To samo dotyczy liczby godzin przepracowanych w tygodniu - komentuje Ira Jersey, strateg z RBC Capital Markets.
Na rynkach obligacji rządowych nastąpiła ostra mobilizacja.
Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych (pozostająca w odwrotnym stosunku do cen obligacji), która niespełna dwa tygodnie temu wynosiła blisko 3,5 proc., do wczoraj spadła do 3,18 proc. Rentowność trzydziestoletnich obligacji skarbowych spadła poniżej 4 proc. - po raz pierwszy od końca kwietnia. Rentowność niemieckich dziesięcioletnich bundów straciła 26 punktów bazowych od 23 września i wynosi 3,12 proc., a w tym samym czasie rentowność brytyjskich dziesięcioletnich obligacji rządowych spadła o 32 punkty bazowe, do 3,42 proc.
Zwiększyły się także różnice rentowności między Niemcami - największą gospodarką Europy i jej rynkiem referencyjnym - a peryferyjnymi gospodarkami, takimi jak Grecja, ponieważ inwestorzy przerzucają się na najbezpieczniejsze walory. W ciągu ostatnich dwóch tygodni różnica między rentownością niemieckich i greckich obligacji wzrosła o 20 punktów bazowych, do 134 pkt baz.
Indeksy zaufania w strefie euro, wskazujące, że zaufanie jest znacznie poniżej historycznej średniej, to kolejne niepomyślne informacje o sytuacji w Europie. Z danych, ogłoszonych w Wielkiej Brytanii, wynika, że we wrześniu tempo spadku aktywności w budownictwie było szybsze niż w sierpniu - i najszybsze od czerwca.
- Na europejskim rynku obligacji rządowych wskaźniki rentowności spadają, ponieważ najnowsze dane pozwalają przypuszczać, że wychodzenie z kryzysu będzie bardzo powolne i długie - powiedział Steven Major, szef działu światowych analiz papierów wartościowych o stałym dochodzie w HSBC.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu