Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Nadzieje na chińskie ożywienie

13 lutego 2009
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Czyżby ratunek miał przyjść z Chin? W ciągu ostatnich dziesięciu dni na rynkach gwałtownie wzrosła nadzieja, że zmagająca się z kłopotami gospodarka chińska przekroczyła punkt zwrotny.

Bardzo pilnie obserwowany wskaźniki kosztów transportu morskiego surowców (Baltic dry shipping index) podskoczył przez tydzień o 50 proc. na skutek oczekiwań zwiększenia przez Chiny zapotrzebowania na surowce: wyraźnie wzrosły również ceny kilku metali. A przez dziesięć dni od zakończenia świąt chińskiego Nowego Roku tamtejszy indeks giełdowy poszedł w górę o 13 proc. Zważywszy na nawał ponurych informacji, napływających z Chin przez ostatnie trzy miesiące, ten optymizm może dziwić. W podobnym tonie zaczynają się jednak wypowiadać także niektóre osobistości z rządu. Oficjalna prasa cytowała Su Ninga, wiceprezesa Ludowego Banku Chin, który stwierdził, że pierwsze oznaki poprawy były dostrzegalne już pod koniec roku i że z wielkich gospodarek świata chińska będzie pierwszą, do której wróci ożywienie. Inwestorzy obstawiający „chińskie odbicie” są przekonani, że ogromny rządowy pakiet stymulacyjnych posunięć budżetowych i monetarnych przynosi efekty; rzeczywiście pewne dowody wspierają ten pogląd. W ostatnich dniach miejscowe media doniosły, że kwota udzielonych w styczniu nowych pożyczek sięgnęła 1,2 biliona renminbi (135 mld euro): w listopadzie i grudniu ich wartość też rosła. Jeśli ta kwota się potwierdzi, będzie to oznaczać, że przyrost pożyczek jest ponad trzy razy większy niż przez pierwsze dziewięć miesięcy zeszłego roku. Silny wzrost kredytów wskazuje, że rząd z powodzeniem posługuje się państwowymi bankami w celu pompowania pieniędzy do gospodarki. - W Chinach - inaczej niż u ich partnerów ze świata - banki powinny stanowić skuteczny mechanizm przenoszenia efektów coraz łagodniejszej polityki pieniężnej - mówi Paul Cavey z Macquarie Research.

Rosnące ceny rudy żelaza, stali i innych metali są uważane za oznaki szybkiego wprowadzania przez Chiny dużego wzrostu nakładów na infrastrukturę. Wyższy chiński urzędnik powiedział w zeszłym tygodniu „FT”, że zatwierdzono już objęte rządowym programem wydatki inwestycyjne, sięgające 4 bilionów renminbi. Jednak niewielu ekonomistów z sektora prywatnego wyraża przekonanie, że Chiny doświadczają już ożywienia. - Mniej złych wiadomości to nie to samo co dobre wiadomości - mówi Stephen Green, ekonomista w banku Standard Chartered w Szanghaju. Duże wątpliwości budzą przyciągające uwagę korzystne wskaźniki. Niektórzy analitycy uważają, że dane o wzroście kredytów wynikają ze zwiększenia krótkoterminowych pożyczek dla firm, które potrzebują ich raczej na przezwyciężenie problemów z płynnością niż na wzrost inwestycji. Uważają oni, że rosnące ceny metali mogą oznaczać, że firmy odbudowują ograniczane pod koniec roku zapasy, a nie że zwiększają produkcję. Produkcja prądu zmalała w styczniu o 13 proc. wobec ubiegłego roku - co nie świadczy o ożywieniu w przemyśle ciężkim - choć część tego spadku można przypisać długiej przerwie świątecznej z okazji nowego roku. - Nie widać trwałego wzrostu popytu, co oznacza, że ceny metali mogą ponownie spaść i to do wyjątkowo niskiego poziomu. Nie jesteśmy przekonani, że to jest rzeczywiste ożywienie - mówi wyższy menedżer w dużej państwowej firmie metalowej w Pekinie. Ekonomiści uważają, że musi upłynąć trochę czasu, zanim zacznie rosnąć popyt krajowy oraz inwestycje sektora prywatnego. Co więcej, wzrastające bezrobocie sprawi, że wystąpią napięcia w wydatkach konsumpcyjnych. Czynniki oficjalne stwierdzają, że wskutek spowolnienia z pracy zwolniono aż 20 milionów pracowników napływowych i że najnowsze wskaźniki menedżerów zaopatrzenia wskazują, iż wiele firm oczekuje dalszych cięć zatrudnienia. Co najważniejsze, Chiny nie mogą uciec przed zmianami w ogólnym środowisku gospodarczym. Rządowy pakiet stymulacyjny był zaprogramowany na podtrzymanie gospodarki do czasu ożywienia się konsumpcji w krajach zachodnich. Ostatnie dane wskazują jednak, że gospodarkę globalną czeka spowolnienie znacznie dłuższe, niż początkowo myślano. Właśnie dlatego Wen Jiabao, premier Chin, mówił w zeszłym tygodniu „FT”, że jego rząd rozgląda się za kolejnymi posunięciami stymulującymi, które pomogłyby gospodarce odbić się od dna.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.