G20: krótki rozejm w wojnie walutowej
Rezygnacja USA z wprowadzenia 4-proc. limitu nadwyżek na rachunkach bieżących i zapowiedź stworzenia listy 30 instytucji finansowych z grupy zbyt dużych, by upaść - takie są wymierne efekty kończącego się w piątek szczytu G20.
Przywódcom największych gospodarek świata nie udało się ustalić zasad współpracy, które gwarantowałyby uniknięcie wojny walutowej. Gdy Obama apelował do Chin o porozumienie, były szef Fed Alan Greenspan przewidywał, że USA nadal będą drukować dolara, sztucznie go osłabiając. - Taka polityka prowadzi do groźnej spirali protekcjonizmu - mówi "DGP" były doradca prezydenta Francji Jacques Attali. W tej sytuacji nie ma co liczyć na wzmacnianie juana.
Pojawił się również nowy problem: spór o tzw. SIFI - czyli banki zbyt duże, by upaść bez konsekwencji dla międzynarodowych finansów. Nikt nie chce być na tej liście. Choćby z powodu prób nałożenia na SIFI norm kapitałowych wykraczających poza regulacje Bazylei III (która zobowiązuje banki do zwiększenia do stycznia 2015 r. do 4,5 proc. udziałów kapitałów własnych w sumie udzielonych pożyczek). Na szczycie przeciw takiemu rozwiązaniu opowiedziały się Japonia, Niemcy i Francja.
MWP, JBIE
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu