Rozpad strefy euro może być korzystny dla słabszych
Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja i Irlandia mogłyby szybko zmniejszyć dystans w konkurencyjności, jeśliby wróciły do swoich dawnych walut narodowych - uważają eksperci z londyńskiego ośrodka analitycznego Capital Economics.
"Rozpad strefy euro zwiększyłby konkurencyjność słabszych jej członków, a także popyt wewnętrzny w Niemczech, co uchroniłoby te 16 państw przed latami gospodarczej stagnacji . Niebezpieczeństwo rozpadu strefy euro, co wiele osób postrzega jako potencjalną katastrofę, może tak naprawdę otworzyć możliwości do pobudzenia wzrostu gospodarczego, nie tylko dla słabszych członków strefy, ale też dla Europy jako całości" - napisał w opublikowanym w sobotę raporcie Roger Bootle, dyrektor Capital Economics, a wcześniej doradca brytyjskiego rządu.
Grecki kryzys zadłużeniowy spowodował spadek kursu euro i zmusił rządy wielu państw, głównie Europy Południowej, do podjęcia radykalnych działań oszczędnościowych w celu redukcji deficytów budżetowych. To jednak zmniejsza tempo wychodzenia z recesji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy utrzymał w czwartek swoją prognozę wzrostu dla strefy euro, który w tym roku wyniesie 1 proc. PKB, co na tle pozostałych regionów jest wynikiem słabym.
Według Capital Economics słabszym gospodarkom strefy euro grożą lata gospodarczych wyrzeczeń, jeśli będą obniżać koszty i ceny, aby ponownie stać się konkurencyjnymi wobec Niemiec, które mają dużą nadwyżkę handlową i ograniczają popyt wewnętrzny. Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja i Irlandia powinny wrócić do swoich dawnych walut narodowych, a te należałoby zdewaluować w celu zwiększenia eksportu. "To stanie się dla nich wyjściem z obecnych trudności gospodarczych poprzez wzrost, a nie depresję" - napisali analitycy Capital Economics.
Opuszczenie strefy euro mogłoby także pomóc Niemcom, ponieważ marka zyskiwałaby na wartości, rosnący popyt wewnętrzny zwiększałby zatrudnienie i pobudzał wzrost, a w konsekwencji podnosiłby standard życia. Na dodatek podniosłoby to import z innych krajów unijnych, co pomogłoby zrównoważyć europejską gospodarkę.
Capital Economics już od kilku miesięcy prezentuje dość pesymistyczny obraz przyszłości strefy euro. Pod koniec marca Bootle powiedział, iż "strefa euro może znajdować się na wczesnym etapie procesu, który zakończy się jej rozpadem". Z kolei w raporcie opublikowanym w maju londyńscy analitycy przewidywali, że na koniec tego roku euro będzie warte już tylko 1,1 dolara, zaś na koniec przyszłego zrówna się z amerykańską walutą.
Jednak wielu innych analityków kwestionuje korzyści z rozpadu strefy. Ich zdaniem skorzystałyby na tym tylko kraje o stabilnej, nastawionej na eksport gospodarce, jak Niemcy czy Holandia, których waluty by się umacniały. Powrót do narodowych walut w słabszych krajach tylko pogorszyłby ich sytuację, bo inwestorzy nie mieliby zaufania do greckiej drachmy czy portugalskiego eskudo i ich kurs jeszcze by słabł. Na dodatek po ewentualnej dewaluacji ich zadłużenie by się zwiększyło. Z kolei według opublikowanego w zeszłym tygodniu raportu holenderskiego banku ING przez pierwsze dwa lata po rozpadzie łączne straty regionu sięgałyby nawet 10 proc. PKB. Ekonomiści z ING uważają jednak, że rozpad strefy euro jest perspektywą wyobrażalną, choć niepożądaną.
bjn, bloomberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu