Rynki nie wierzą, że Orban radzi sobie z deficytem
Rząd Węgier za wszelką cenę stara się ustabilizować kurs forinta. Minister gospodarki stwierdził wczoraj, że w tym roku deficyt z pewnością nie przekroczy 3,8 proc.
- Taki poziom deficytu został uzgodniony z MFW i UE oraz zaakceptowany przez węgierski rząd, nie ma więc w tej kwestii żadnych wątpliwości - zapewnił Gyoergy Matolcsy. Mimo tych słów indeks giełdy budapeszteńskiej spadł wczoraj o 3,3 proc., a forint stracił na wartości w stosunku do euro 2 proc., osiągając najniższy poziom w tym roku.
Panikę wywołała piątkowa wypowiedź ministra z kancelarii premiera Mihala Vargi. Stwierdził on, że sytuacja gospodarcza Węgier jest niemal równie dramatyczna co Grecji i oskarżył poprzedni rząd socjalistów o ukrywanie prawdziwej wysokości deficytu budżetowego. Zdaniem Vargi bliższe prawdy jest 7 proc. niż 3,8 proc.
Po tych rewelacjach jeszcze w piątek runęła giełda. Varga próbował ratować sytuację - stwierdził m.in., że jego wypowiedź była przesadzona i nieszczęśliwa, ale nie zdołał powstrzymać paniki na rynku. Jak pisaliśmy wczoraj, informacje podawane przez rząd mogą być balonem próbnym, który ma wybadać, jak rynki zareagują na rzeczywiste bankructwo kraju.
pc, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu