Clinton negocjuje kurs juana
Podczas rozpoczętych wczoraj negocjacji Biały Dom chce przekonać Chiny, że podniesienie wartości juana będzie korzystne dla obu stron, a gospodarce USA warto zaufać.
Chiny od lat zaniżają sztucznie kurs swojej waluty. Dzięki temu cena ich towarów jest bardziej konkurencyjna. Ekonomiści twierdzą, że juan jest niedowartościowany nawet o 40 procent. Waszyngton chciałby to zmienić, ale ma w tej sprawie coraz mniej do powiedzenia - w czasie gdy Ameryka próbuje wyjść z recesji, a prestiż dolara traci w oczach, juan staje się w Azji tak samo ważną walutą rozliczeniową.
- Właściwie każde wielkie wyzwanie, jakiemu musimy stawić czoła na świecie, wymaga współpracy USA i Chin - mówiła jeszcze przed rozpoczęciem rozmów w Pekinie sekretarz stanu Hillary Clinton. Argument ten ma przekonać Chiny do wzmocnienia kursu juana. Jednak Chińczycy odpowiadają na te apele jedynie mglistą obietnicą reform. Na ogólnikowe deklaracje prezydenta Hu Jintao pozytywnie odpowiedziała za to szanghajska giełda - podczas wczorajszego otwarcia odnotowano wzrost indeksu o 3,5 proc. To najwyższy dzienny przyrost wartości od siedmiu miesięcy.
Biały Dom najwyraźniej zrezygnował z bezpośrednich nacisków na korektę kursu juana. W Pekinie sekretarz skarbu Timothy Geithner prezentuje ją jako działanie nieuniknione i korzystne zarówno dla USA, jak i Chin. Jego punkt widzenia jest prosty: dolar USA jest światową walutą, do której juan jest ściśle podpięty. - Dlatego Chiny - bankier USA, de facto właściciel obligacji USA wartych 2,4 mld dolarów - powinny być najlepszym przyjacielem amerykańskiej waluty. Jakiekolwiek działania Pekinu przeciw dolarowi uderzyłyby ostatecznie również w same Chiny - mówi "DGP" Derek Scissors, ekspert waszyngtońskiej Heritage Foundation.
Chiny uniezależniają juana od kondycji amerykańskiej gospodarki i waluty. - Fakt, że juan jest przywiązany do dolara, nie powstrzymuje regionalnej wymiany handlowej w tej walucie - tłumaczy Peter Kenen, ekonomista z uniwersytetu Princeton, niegdysiejszy doradca Johna F. Kennedy’ego.
Ten proces już trwa. Chiny od ponad roku prowadzą program pilotażowy, pozwalający przedsiębiorcom z Szanghaju, Zhuhhai, Szenzen i Kantonu na fakturowanie handlu z krajami ASEAN, Hongkongiem i Makau w juanach. Pekin rozdał bankom w państwach grupy ASEAN prawie 30 licencji na utworzenie regionalnych oddziałów Bank of China, prowadzących rozliczenia w jego walucie. Wartość transakcji, jakie zostaną zawarte w tym roku w juanach, ocenia się na sumę równą 400 mld dol.
Chiny stosują tu mechanizm znany już z poprzednich lat: rozwiązania przetestowane w specjalnych strefach ekonomicznych są z czasem rozszerzane na cały kraj lub region. Taki sam model wykorzystano, gdy Deng Xiaoping wprowadzał "gospodarkę planową z chińską charakterystyką", czyli - ostatecznie - model kapitalistyczny.
Karolina Romej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu