Bazylejscy regulatorzy rynku nadal ważą koszty reformy
Ostrzejsze przepisy, nakładające na banki obowiązek odkładania większych funduszy na wypadek przyszłych kryzysów, mogą ograniczyć globalny wzrost gospodarczy o jeden punkt procentowy.
Nout Wellink, przewodniczący Komitetu Bazylejskiego ds. Nadzoru Bankowego, twierdzi, że regulatorzy są zdeterminowani iść naprzód, mimo że bankowcy i lobbyści ostrzegają, że reformy mogą zdusić akcję kredytową i wzrost. Komitet, w skład którego wchodzą regulatorzy i przedstawiciele organów nadzoru bankowego z całego świata, wciąż kalkuluje wpływ proponowanych reform wymogów kapitałowych i płynnościowych. Głosowanie w tej sprawie ma się odbyć w listopadzie.
Wellink, prezes holenderskiego banku centralnego, powiedział, że skutki reformy da się kontrolować i są one warte podjęcia ryzyka.
- Ekonomiści holenderskiego banku centralnego obliczyli, że proponowane reformy mogą obniżyć w ciągu kilku lat skumulowany globalny wzrost gospodarczy o od 0,5 do 1 pkt proc. - powiedział.
- Jeżeli to ma być cena za posiadanie naprawdę odpornego systemu bankowego, to nie jest ona zbyt wysoka - stwierdził Wellink.
- Szacunki branżowe mówiące o obniżeniu światowego wzrostu nawet o 5 proc. są "szalone" i nie biorą pod uwagę długoterminowych korzyści płynących ze stabilności - dodał.
Regulatorzy zdają sobie sprawę, że transformacja może być trudna dla niektórych banków i są skłonni dać im dodatkowy czas, jeżeli punkt końcowy pozostanie jasny.
Financial Times
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu