Tokio popadło w finansowe tarapaty jak Grecja
W finansowe kłopoty podobne do greckich popadła także Japonia. By opanować sytuację, rząd w Tokio najprawdopodobniej będzie musiał sprzedawać obligacje także za granicą.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy podał, że w 2009 roku dług publiczny Japonii w stosunku do PKB wzrósł do 218,6 proc. i wyniósł aż 950 bln jenów (10,3 bln dol.). - Nasza gospodarka znalazła się w fiskalnych tarapatach jeszcze gorszych niż Grecja - powiedział główny analityk Japońskiego Centrum Badań Ekonomicznych Junichiro Takeuchi.
Głuchy na ostrzeżenia rząd Yukio Hatoyamy w budżecie na rok 2010 podniósł nakłady socjalne, a tym samym zwiększył dług o kolejne 44 bln jenów (478 mld dol). Ta decyzja sprawiła, że analitycy tokijskiego Instytutu Badawczego Dai Ichi uznali, że Japonia zbankrutuje przed końcem 2011 roku.
- Tokio ma problemy budżetowe, ale stwierdzenie, że zbankrutuje, jest przesadzone - mówi "DGP" John Swenson-Wright z Instytutu Azji Wschodniej na Uniwersytecie Cambridge. Podkreśla, że Japonia - inaczej niż Grecja - zaciągnęła długi nie w zagranicznych bankach, ale u swoich obywateli i we własnych instytucjach finansowych. Nikt więc nagle nie zmusi jej do spłaty wierzytelności.
Jednak ta sytuacja zaczyna ulegać zmianie. Gnębieni przez deflację Japończycy zaczynają coraz mniej oszczędzać w bankach. Tym samym na rynku jest coraz mniej wolnego pieniądza, który był m.in. przeznaczany na kupno państwowych obligacji. Rząd w Tokio będzie musiał szukać kupców na papiery poza granicami kraju.
- Popyt na japońskie obligacje za granicą jest duży - twierdzi John Swenson- Wright. Potencjalnych inwestorów nie odstraszają nawet ostrzeżenia agencji ratingowych, które nie wykluczają obniżenia wiarygodności kredytowej kraju.
kk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu