Złe wiadomości nie martwią Wall Street
Firmy prognozujĄ rekordowe zyski spółek, analitycy namawiają na inwestycje. Tylko nieliczni ostrzegają przed nadmiernym optymizmem
Kulejące amerykańskie ożywienie, zakłócenie globalnego łańcucha dostaw w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii, obawy związane z kłopotami niektórych krajów UE i zbliżający się koniec wartego 600 mld dol. programu odkupu obligacji przez Rezerwę Federalną - wszystko to pogorszyło nastroje na giełdach. Pytanie, czy spadek notowań trwający od końca kwietnia to początek trendu, czy krótkotrwała korekta przed kontynuacją imponującej hossy, która rozpoczęła się w marcu 2009 r.
Przecena akcji nie zmieniła prognoz rekordowego tegorocznego zysku na akcję dla spółek wchodzących w skład indeksu S&P, który ma wynieść 99,97 dol. To znacznie powyżej rekordu z 2007 r. - 88,18 dol. A byki argumentują, że stopa dywidendy dla S&P na poziomie 1,96 proc. wygląda atrakcyjniej niż zwrot z 5-letnich amerykańskich obligacji skarbowych, który wynosi 1,60 proc. Wielu na Wall Street mówi, że akcje są lepszymi aktywami do inwestowania niż obligacje.
Jednym z zagrożeń, przed którymi stoją inwestorzy, jest to, że przedłużający się okres niskiego wzrostu i złej sytuacji na rynku pracy może sprawić, iż firmy zaczną obniżać prognozy zysków, co spowoduje dalszą przecenę. To oczekiwania dotyczące wyników wspierają S&P. - Ważne pytanie dla rynków brzmi, czy przełom w drugim półroczu rzeczywiście się zmaterializuje - mówi Anthony Chan, główny ekonomista JP Morgan Private Wealth Management.
Dla niektórych inwestorów, takich jak Jim Paulsen, główny strateg inwestycyjny w Wells Capital Management, spadek cen akcji jest powodem do optymizmu. - Możemy być świadkami 10-proc. korekty, ale spodziewam się, że gospodarka zaskoczy w drugim półroczu - mówi.
- Wyniki za drugi kwartał powinny być dobre, ale prognozy będą fatalne, co skłoni analityków do obniżenia oczekiwań na resztę roku - uważa Burt White, dyrektor zarządzający i inwestycyjny w LPL Financial. A David Levy z Jerome Levy Forecasting Centre mówi: - Zyski amerykańskiego sektora korporacyjnego osiągnęły szczyt,więc do końca 2011 r. będą spadać.
Steven Ricchiuto, główny ekonomista w Mizuho Securities, uważa, że konsensus prognoz wzrostu gospodarczego, który wynosi 3 - 3,5 proc., zostanie prawdopodobnie obniżony do 2 - 2,5 proc.
Ci, którzy wierzą, że firmy będą nadal prosperować, wskazują na dobry wpływ spadku dolara. - Słabszy dolar bez wyższych stop procentowych lub wyższych cen ropy stworzy dla gospodarki poduszkę bezpieczeństwa - mówi David Bianco, główny analityk giełdowy w Bank of America Merrill Lynch.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Michael Mackenzie
Michael Stothard
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu