Wall Street boi się o obligacje lokalne
Wall Street chce powiększyć rynek derywatów, które pozwalają bankom i inwestorom zarabiać - lub zabezpieczać się - na niewypłacalności podupadłych amerykańskich stanów i samorządów lokalnych.
Rosnące obawy o kondycję finansową cierpiących na brak gotówki stanów, takich jak Kalifornia czy Illinois, już zaowocowały rozwojem handlu swapami od ryzyka kredytowego dla amerykańskich obligacji municypalnych. Wartość tych derywatów rośnie wraz ze wzrostem ryzyka ogłoszenia przez te samorządy niewypłacalności.
Jednak rynek municypalnych CDS-ów wciąż jest w powijakach, co odzwierciedla polityczne kontrowersje wokół tych derywatów i brak transparentności na wartym 3 biliony dolarów rynku amerykańskich obligacji municypalnych.
Ponieważ fundusze hedgingowe i inni inwestorzy chcą spekulować na kondycji finansowej amerykańskich stanów i samorządów - a banki chcą ubezpieczać swoje zaangażowanie z powodu obaw przed rosnącym ryzykiem - podejmowane są wysiłki, by zdynamizować rynek CDS-ów.
- Trzeba powiedzieć, że Wall Street chce rozruszać ten rynek - powiedział Christian Stracke, szef działu analiz kredytowych w Pimco.
Jednak wielu inwestorów odchodzi od municypalnych kontraktów CDS, między innymi dlatego, że pojawiają się pytania, ile nabywcy derywatów dostaną, jeżeli jakiś stan ogłosi niewypłacalność.
Inwestorzy i dealerzy próbują również znaleźć nowe sposoby zarabiania pieniędzy na rosnącej zmienności rynku obligacji municypalnych.
Obligacje municypalne są w większości w rękach amerykańskich inwestorów, których kuszą ulgi podatkowe. To powoduje, że są one zazwyczaj mało atrakcyjne dla dużych międzynarodowych firm zarządzających funduszami i niemal niemożliwe jest granie na ich zniżkę, czyli zarabianie na spadku cen.
Presja polityczna także ogranicza rozwój kontraktów CDS na obligacje poszczególnych stanów. Bill Lockyer, skarbnik Kalifornii, zażądał, by banki gwarantujące sprzedaż obligacji przez ten stan informowały o swoim handlu CDS-ami. Illinois postąpiło podobnie. Kontrakty CDS budzą kontrowersje z racji roli, jaką derywaty kredytowe odegrały w kryzysie finansowym.
Tym niemniej wskaźniki CDS, które są powiązane z koszykiem publicznych kredytobiorców, powoli zaczynają budzić większe zainteresowanie. W tym roku wartość pozycji w indeksach CDS, obliczona przez firmę Markit, wzrosła do 4,4 mld dol., czyli o 13 proc. w porównaniu z końcem 2010 roku.
TŁUM. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Nicole Bullock
Aline van Duyn
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu