Grecja znów w kłopotach. Oszczędności niewiele dadzą
Program oszczędnościowy, który jest warunkiem wypłaty 130 mld euro pomocy, nie pozwoli na zredukowanie długu do 120 proc. PKB w 2020 r.
Zgoda Brukseli na uruchomienie nowego planu pomocowego dla Grecji staje pod coraz większym znakiem zapytania. Niemcy, Holandia, Finlandia, Luksemburg i niektóre inne państwa strefy euro nie wierzą, że Ateny wypełnią obietnice, w zamian za które mają otrzymać 130 mld euro pomocy. I domagają się nowych gwarancji cięć budżetowych. Ostateczna decyzja ma zapaść na spotkaniu ministrów finansów państw unii walutowej w poniedziałek w Brukseli.
W czwartek Atenom udało się uzgodnić z trójką wierzycieli szczegóły wprowadzenia dodatkowych 325 mln euro oszczędności w tym roku. Mimo to wciąż brakuje pewności co do tego, czy dotychczasowe greckie wysiłki pozwolą na zredukowanie do 2020 r. długu państwa do wymaganych 120 proc. PKB. Z analizy Komisji Europejskiej wynika, że mimo darowania przez prywatnych wierzycieli połowy nominalnej wartości posiadanych obligacji dług za osiem lat będzie wynosił 129 proc.
- Nie zgodzę się na pożyczenie pieniędzy na takich warunkach. Konieczne są dalsze cięcia - oświadczył wczoraj minister finansów Holandii Jan Kees de Jager. Jego luksemburski kolega Luc Frieden ujął sprawę jeszcze dosadniej: - Nie jesteśmy w dyktatorskiej unii walutowej. Jeżeli dany kraj oświadcza, że nie chce przeprowadzić reform strukturalnych i woli powrócić do własnej waluty, to znaczy, że sam się wyklucza z unii walutowej - dodał.
Wciąż bowiem brakuje wymaganego przez kredytorów pisemnego zobowiązania wszystkich przywódców greckich partii w sprawie kontynuacji uzgodnionych reform po kwietniowych wyborach parlamentarnych.
Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble, który dwa dni temu nazwał Grecję "studnią bez dna", opowiedział się wczoraj za przełożeniem zaplanowanych na kwiecień przedterminowych wyborów na koniec przyszłego roku.
Jego zdaniem do tego czasu władzę powinna sprawować technokratyczna ekipa Lukasa Papadimosa. Zdecydowanie przeciwny jej jest jednak grecki minister finansów Ewangelos Wenizelos oraz lider prawicowej Nowej Demokracji Georgios Samaras. - Kim jest pan Schaeuble, aby dyktować nam, co mamy robić? Nie mogę na to pozwolić - oburzył się 82-letni prezydent Karolos Papulias, weteran II wojny światowej.
Szef Eurogrupy Jean-Claude Juncker zaproponował wczoraj utworzenie specjalnego funduszu, z którego pomoc dla kraju byłaby wypłacana stopniowo w miarę wypełnienia przez Ateny zobowiązań. Bruksela uzyskałaby także prawo do bieżącego nadzoru nad greckim budżetem. Proces wypłaty miałby trwać trzy lata. Dodatkowo rząd musiałby się zobowiązać, że wydatki państwa będą kierowane w pierwszej kolejności na spłatę wierzycieli zagranicznych.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu