Kosztowna operacja dla izraelskiej gospodarki
Za konflikt w Strefie Gazy Jerozolima załaci co najmniej 2,5 mld dol.
Nawet jeśli izraelska armia osiągnie w Strefie Gazy założone cele militarne, nie zmieni to faktu, że prowadzone od ponad dwóch tygodni działania zbrojne odbiją się na gospodarce Izraela. Wstępne szacunki mówiły, że operacja "Krawędź ochronna" kosztować będzie 2,5 miliarda dolarów, czyli niespełna 1 proc. PKB tego kraju. Ale wiele wskazuje, że mogą być one jeszcze wyższe.
Wczoraj LOT dołączył do kilku amerykańskich i europejskich linii lotniczych, które po upadku wystrzelonej przez Hamas rakiety w pobliżu lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie czasowo zawiesiły połączenia do Izraela. Władze kraju przekonują, że lotnisko jest bezpieczne, ale nawet i bez wstrzymania lotów liczba zagranicznych turystów w ostatnich dniach drastycznie spadła, co też zwiększy całkowity koszt wojny.
W miniony weekend izraelski rząd podał, że pierwsze 12 dni operacji kosztowały ok. dwa miliardy szekli, czyli 585 mln dol. Ale są to tylko bezpośrednie wydatki na prowadzenie działań zbrojnych, powołanie do wojska rezerwistów czy rekompensaty za zniszczone budynki - zatem nie uwzględniają kosztów pośrednich, takich jak wstrzymanie pracy w wielu miejscach czy zmniejszone wydatki konsumpcyjne. Tuż po rozpoczęciu konfliktu izraelski dziennik finansowy "Globes" oszacował, że całkowite koszty - bezpośrednie i pośrednie - wyniosą ok. 8,5 miliarda szekli, czyli 2,5 miliarda dolarów. Założono, że obecna operacja będzie podobna do "Płynnego ołowiu" z przełomu 2008 i 2009 r., czyli potrwa około trzech tygodni, a w jej trakcie do Strefy Gazy wejdą izraelskie siły lądowe (co faktycznie miało miejsce). Na tej podstawie wyliczono, że jeśli operacja potrwa 20 dni, spowoduje spadek PKB o 0,4 pkt proc.
Jednak biorąc pod uwagę, że konflikt między Izraelem a Hamasem trwa już 16. dzień i nie wygląda, by była szansa na szybki rozejm, te szacunkowe koszty trzeba będzie pewnie zweryfikować w górę. Poza tym, o ile koszty bezpośrednie można mniej więcej wyliczyć - np. każdy dzień służby rezerwisty kosztuje ok. 175 dol., co biorąc pod uwagę, że powołanych ma ich być docelowo 40 tys., daje tylko z tego tytułu 7 mln dol. dziennie - to te pośrednie są znacznie trudniejsze do oceny. Izraelskie Stowarzyszenie Hoteli (IHA) podało, że z powodu zmniejszonego ruchu turystycznego od początku konfliktu już straciło 100 mln dol., a w całym bieżącym kwartale koszty "Krawędzi ochronnej" dla sektora turystycznego sięgną 0,5 mld. IHA spodziewało się, że w okresie lipiec - wrzesień Izrael odwiedzi 830 tys. turystów, czyli o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, a ponieważ podobnej skali wzrosty zanotowano w I półroczu, ten rok miał być dla izraelskiej turystyki wyjątkowy. Nowe prognozy zakładają, że w tym kwartale do Izraela przyjedzie tylko 280 tys. osób z zagranicy. Z kolei stowarzyszenie przedsiębiorców podało, że w ciągu pierwszych ośmiu dni operacji w Strefie Gazy dochody izraelskich zakładów przemysłowych zmniejszyły się o 20-40 proc. - w liczbach bezwzględnych oznacza to straty w wysokości 100 mln dol. Najbardziej ucierpiały zakłady na południu kraju oraz te, które pracują całodobowo. Te wyliczenia też nie uwzględniają strat pośrednich, jak rezygnacja z przyszłych kontraktów przez spowodowane przymusowymi przerwami pracy niedotrzymanie terminów czy zmniejszone zamówienia w związku z bojkotem izraelskich produktów przez zagranicznych konsumentów.
Konflikt przyczynia się też do zmniejszonych wydatków Izraelczyków. Na południu wartość sprzedaży towarów konsumpcyjnych spadła o 60-70 proc., w Jerozolimie - o 1/3. Z kolei dochody transportu publicznego spadły o 20 proc. Mniejsza konsumpcja oznacza w konsekwencji mniejsze wpływy podatkowe państwa i to w sytuacji, gdy wydatki budżetowe się zwiększą, bo państwo musi wypłacać odszkodowania za zniszczone budynki, rekompensaty dla firm, których pracownicy nie przychodzą do pracy, bo zostają z dziećmi, w sytuacji gdy nieczynne są przedszkola, itp. - na pomoc tylko dla mieszkańców obszarów przy granicy Strefy Gazy rząd już przeznaczył prawie 120 mln dol.
Ale nawet w przypadku gdy ostateczny koszt operacji przekroczy 2,5 mld dol., a wzrost gospodarczy spadnie o 0,5 pkt proc., Izraelowi nie grozi wpadnięcie w recesję - tegoroczna prognoza mówiła o co najmniej 3-procentowym wzroście PKB.
Uważajcie, by nie popełnić zbrodni. ONZ ostrzega Izrael
ONZ-owska Rada Praw Człowieka zdecydowała wczoraj o wszczęciu międzynarodowego śledztwa w sprawie przemocy w konflikcie w Strefie Gazy. Podczas wcześniejszej debaty pani Navanethem Pillay, wysoki przedstawiciel NZ ds. praw człowieka, potępiła Izrael za działania wojskowe w Strefie Gazy, mówiąc, że robi on za mało, aby chronić ludność cywilną. I ostrzegła, że niektóre działania podejmowane przez żołnierzy izraelskich budzą poważne wątpliwości. - Wygląda na to, że prawo międzynarodowe zostało pogwałcone i mogło tam dojść do zbrodni wojennych - powiedziała Pillay. Krytykowała także Hamas za ataki rakietowe wymierzone w Izrael, ale mało prawdopodobne, by kraj ten chciał współpracować z ONZ podczas śledztwa.
Od 8 lipca, kiedy Izrael zaczął operację "Krawędź ochronna", której celem jest powstrzymanie bojowników Hamasu przed ostrzeliwaniem jego terytorium, zginęło do tej pory co najmniej 668 Palestyńczyków, 31 Izraelczyków i jeden cudzoziemiec pracujący w Izraelu. Według ONZ 74 proc. ofiar w Strefie Gazy to cywile. Izrael obarcza winą za ten stan władze Hamasu - które sprawują kontrolę nad tą częścią palestyńskiego terytorium - twierdząc, że używają one cywilów jako żywych tarcz.
Wczoraj na Bliski Wschód przybył z misją mediacyjną amerykański sekretarz stanu John Kerry. Po spotkaniach z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem i premierem Izraela Beniaminem Netanjahu, mówił on nawet o pewnym postępie mającym szanse na rozejm. Jednak poprzedni, zaproponowany przez władze Egiptu, nawet nie wszedł w życie. Wprawdzie Izrael go przyjął, ale Hamas nie, więc po kilku godzinach Izraelczycy wznowili bombardowania, a już następnego dnia rozpoczęli ofensywę lądową. Trwająca obecnie "Krawędź ochronna" jest największą izraelską operacją przeciw Hamasowi od prowadzonego na przełomie 2008 i 2009 r. "Płynnego ołowiu". W 2012 r. izraelska armia jeszcze raz próbowała się rozprawić z Hamsem, ale wtedy ograniczyła się do nalotów.
@RY1@i02/2014/142/i02.2014.142.000001000.802.jpg@RY2@
AP
Trzeba zapłacić nie tylko za sprzęt i amunicję, ale i zniszczenia. Infrastruktury i gospodarki
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu