Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Rynki kapitałowe w centrum uwagi

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Do głównych tematów, nad jakimi debatować będą uczestnicy V edycji EKF, która właśnie rozpoczyna się w Sopocie, będą wyzwania dla rozwoju oraz bezpieczeństwo i rozwój rynków finansowych w Unii Europejskiej

Impreza, którą już od pięciu lat organizują Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową i Gdańska Akademia Bankowa, za każdym razem koncentruje się na najbardziej aktualnych problemach, jakie właśnie nurtują środowiska finansowe. W tym roku uwaga przedstawicieli biznesu, nauki i polityki skupiona będzie na zagadnieniach związanych z rynkami kapitałowymi.

Warszawa odstaje

Zarząd warszawskiej giełdy opublikował niedawno swoją strategię do 2020 r. Stawia w niej na rozwój organiczny. Będzie on jednak musiał współgrać z uruchamianym planem unii rynków kapitałowych w UE. Sytuacja, z jaką mamy obecnie do czynienia na warszawskim parkiecie również każe się poważnie zastanowić nad perspektywami dla warszawskiej giełdy. Oto bowiem jej najważniejsze indeksy, w porównaniu ze wskaźnikami zagranicznych parkietów, mają się słabo. Podczas gdy takie indeksy jak S&P czy DAX zdążyły już w tym roku pobić dotychczasowe rekordy wszech czasów (pierwszy przebił kilka tygodni temu ostatni szczyt z grudnia 2014 r. o prawie 2 proc., drugi - o prawie 23 proc.), WIG i WIG20 wciąż są poniżej poziomu z 2007 r. Pierwszemu - wskaźnikowi liczonemu dla całego rynku brakuje do rekordu prawie 27 proc., a indeksowi największych spółek - prawie 69 proc.! WIG20 jest wciąż nawet znacznie (o ok. 26 proc.) poniżej lokalnego szczytu z 2011 r.

- W szczytowym momencie DAX wzrósł w tym roku aż o 25 proc., a indeks włoski jeszcze o nieco więcej. WIG na szczycie w połowie maja br. zyskiwał 11,5 proc., co należy uznać za relatywnie słaby wynik, zwłaszcza po zupełnie płaskim 2014 r. - mówi Łukasz Rozbicki z MM Prime TFI.

Ten stan rzeczy stanowi oczywiście problem dla inwestorów, którzy oczekują wzrostów, ale również dla notowanych na GPW spółek. - Obecna sytuacja na giełdzie stanowi problem o tyle, że kursy, a przynajmniej kurs Enei, nie odzwierciedlają faktycznej wartości firm - mówi nam Dalida Gepfert, wiceprezes Enei ds. finansowych. Podobnie myślą menedżerowie wielu innych notowanych na warszawskiej giełdzie spółek.

A przecież całkiem niedawno wydawało się, że i nasz rynek poszybuje. Przez kilka tygodni polskie indeksy zachowywały się lepiej niż wskaźniki giełd zachodnioeuropejskich - mieliśmy mini hossę na małych i średnich spółkach. Inwestorzy zdecydowali się przerzucić oszczędności z nisko oprocentowanych depozytów na rynek giełdowy. Potem w sukurs przyszedł im zagraniczny kapitał, który wszedł na rynki wschodzące, w tym także polski. - Problem w tym, że na fali zapowiedzi uderzenia w wyniki finansowe sektora bankowego przez PiS przeceniono papiery polskich banków. Zbiegło się to jeszcze z korektą, którą na rynkach rozwiniętych wywołało głównie rosnące zagrożenie bankructwem Grecji, i wszystko się skończyło - tłumaczy Rozbicki.

Czy obecnie można się spodziewać, że warszawski rynek przegoni lepsze do tej pory parkiety? - Specjalnych podstaw do tego nie ma, bo struktura WIG20 i duży udział Skarbu Państwa w akcjonariacie tych spółek są argumentami bardziej na niekorzyść - uważa analityk MM Prime TFI. W jego opinii przynajmniej do końca roku spora niepewność będzie towarzyszyć sektorowi bankowemu. Tu powodem będą znowu zapowiedzi PiS (podatek od aktywów bankowych i przewalutowanie kredytów frankowych), których skutkiem może być kilkadziesiąt miliardów złotych strat banków. - Górnictwo ma przed sobą okres ciężki i jeśli chce przetrwać, musi koniecznie rozpocząć restrukturyzację. Tymczasem poprawy otoczenia makro dla górnictwa nie widać. Energetyka może brać udział w pomocy dla górnictwa, co także tworzy negatywny klimat wokół największych spółek energetycznych - dodaje Rozbicki.

Akcje na obligacje

Sopockie spotkanie może być również okazją do rozmów o roli otwartych funduszy emerytalnych, po tym jak rząd PO dokonał rok temu radykalnych zmian w systemie emerytalnym. Zdaniem części obserwatorów po tym, jak zakazano otwartym funduszom inwestować w obligacje skarbowe, te zwrócą się w kierunku papierów korporacyjnych. - Wydawałoby się, że OFE powinny gorączkowo zwiększać udział obligacji korporacyjnych, bo duży udział akcji w portfelach OFE jest nieracjonalny i powoduje narażenie kapitału przyszłych emerytów na zbyt wielkie ryzyko - potwierdza Łukasz Lefanowicz, prezes spółki Gerda Broker.

Czy tak się faktycznie stało? Przed zmianami w systemie ubezpieczeń społecznych OFE miały w portfelach obligacje o łącznej wartości 155 mld zł (stanowiły one prawie 52 proc. portfela). Po przekazaniu papierów skarbowych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w I kwartale 2014 r. posiadały obligacje o wartości 12,6 mld zł, czyli 8 proc. wartości wszystkich aktywów. W I kwartale 2015 r. wartość papierów dłużnych zwiększyła się do nieco ponad 13 mld zł. - W ciągu dwunastu miesięcy niewiele się więc w tym zakresie zmieniło. Szacuje się, że OFE ulokowały ok. 8 mld zł w obligacjach firm i wartość ta także się nie zmienia. Nic więc nie wskazuje na wzrost zainteresowania funduszy tymi papierami - wylicza Lefanowicz.

Dlaczego fundusze emerytalne lekceważą papiery korporacyjne? - Dzieje się tak z prostego powodu: zbyt małej podaży obligacji firm spełniających odpowiednie kryteria, takie jak choćby wielkość emisji czy wiarygodność finansowa potwierdzona oceną ratingową - wyjaśnia szef Gerdy Broker. Według niego na naszym, wciąż młodym rynku pozaskarbowych papierów dłużnych wybór jest dosyć ograniczony. Dominują na nim niewielkie emisje małych firm. - W praktyce, z punktu widzenia OFE, wybór ogranicza się do obligacji banków oraz dużych korporacji, takich jak PGE, Enea, Energa, PGNiG czy Orlen. W ostateczności sięgają po obligacje takich "średniaków" jak Echo Investment, GTC, Kruk, Ghelamco, GPW, Ronson czy LC Corp. W tę drugą grupę emitentów łącznie OFE zdołały zaangażować niewiele ponad 1 mld zł - dodaje Lefanowicz.

W jego opinii sytuacja zacznie się zmieniać na lepsze wraz z rozwojem rynku obligacji korporacyjnych, czyli pojawianiem się kolejnych dużych emisji takich papierów, przybywaniem emitentów posiadających ocenę ratingową oraz zwiększeniem się płynności handlu na rynku Catalyst. Udział obligacji w portfelach OFE powinien wtedy powiększyć się do kilkunastu procent.

@RY1@i02/2015/118/i02.2015.118.05000020b.802.jpg@RY2@

Co hamuje inwestycje w Europie

Bartłomiej Mayer

bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.