By ustrzec się przed wyłudzeniem
zweryfikujmy fakty
Pani Krystyna otrzymała dziwny telefon.
Rozmówca podał się za policjanta z Komendy
Głównej Policji i oświadczył, że
zatrzymano jej wnuczkę. - Powiedział, że
Agnieszka śmiertelnie potrąciła dziecko na
pasach. Po chwili odezwała się w słuchawce
zapłakana dziewczyna, a później znowu
mężczyzna. Powiedział, że wnuczka nie
trafi do więzienia na 25 lat, jeżeli
przekażę mu w godzinę 30 tys. zł kaucji.
Nie zrobiłam tego, a sprawa okazała się
oszustwem. Czy policja może w ogóle kierować
takie żądania - pyta czytelniczka