Nie musimy wpuszczać dzielnicowego do mieszkania
Pani Jadwiga jest emerytką, mieszka sama
w niewielkim domu na peryferiach miasta. Poza córką
i wnukiem nikt jej nie odwiedza. Rodzina zawsze informuje
ją, kiedy złoży wizytę. –
Wieczorem, około godziny 22 przygotowywałam
się do snu, kiedy ktoś zapukał do drzwi.
Przedstawił się jako dzielnicowy i chciał
porozmawiać na temat mojego wnuka – pisze
czytelniczka. Kobieta się przestraszyła. Tyle
słyszała w telewizji o złodziejach,
wykorzystujących naiwność starszych ludzi.
Odpowiedziała, że jest sama w domu i boi się
otwierać drzwi. Domyśliła się, że
chodzi o imprezę, którą zorganizował
podczas jej nieobecności wnuk. Było
głośno do rana, sąsiedzi się
skarżyli. – Nie wpuściłam dzielnicowego,
ale zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam –
martwi się kobieta. – Co na to prawo?