Powakacyjne remanenty, czyli jak reklamować nieudany urlopO tej porze roku tradycyjnie nasilają się konflikty z nieuczciwymi biurami podróży: a to hotel nie spełniał obiecanych standardów, a to zawiódł przewoźnik, a to pojawiają się trudności z powrotem do kraju...Małgorzata Raczkowska•14 września 2015
Powakacyjne remanenty, czyli jak reklamować nieudany urlopO tej porze roku tradycyjnie nasilają się konflikty z nieuczciwymi biurami podróży: a to hotel nie spełniał obiecanych standardów, a to zawiódł przewoźnik, a to pojawiają się trudności z powrotem do kraju...Małgorzata Raczkowska•14 września 2015
Każdy może być masażystą. Brakuje kontroli nad kompetencjami fizjoterapeutówPan Zbigniew miał latem poważny wypadek. Złamanie, zwichnięcie, potłuczenia. Spędził pewien czas w szpitalu, udało mu się stanąć na nogi. Teraz jednak czeka go długa rehabilitacja. Ogromne kolejki do gabinetów fizjoterapeutów publicznej służby zdrowia nie rokują dobrze. – Nie chcę i nie mogę czekać pół roku na zabiegi, bo przez ten czas stracę sprawność do reszty. Muszę zacząć ćwiczenia i masaże już dziś. Dlatego postanowiłem skorzystać z prywatnego gabinetu. Trudno, zapłacę za pomoc. Ale gdy rozpocząłem poszukiwania, poczułem się zagubiony. Ofert i reklam jest mnóstwo, ale opieka fizjoterapeuty to nie zakup marchewki. Jak sprawdzić, że mam do czynienia z prawdziwym specjalistą, a nie jakimś hochsztaplerem – zastanawia się czytelnikMałgorzata Raczkowska•11 września 2015
Do małej szkoły pielęgniarka może przyjść raz w tygodniuSyn pani Agaty chodzi do szkoły podstawowej. To placówka publiczna, ale niewielka, rodzina mieszka na wsi. Jest w niej nieźle wyposażony gabinet medyczny, kiedyś przyjeżdżał nawet lekarz. – Lekarza od dawna nie widziałam, ale zdawało mi się, że była codziennie pielęgniarka – opowiada nasza czytelniczka. – Nic z tego. Syn skręcił nogę na jednej z pierwszych lekcji wf. Wtedy okazało się, że nie ma się kto nim zająć, bo we wtorki pielęgniarka nie przyjmuje. Jak to jest: czy dzieci mają prowadzić grafik, kiedy wolno im sobie zrobić krzywdę? Czy to jest dopuszczalne, by w czasie lekcji w szkole nie było żadnej pomocy medycznej – pyta zmartwiona matkaMałgorzata Raczkowska•10 września 2015
Do małej szkoły pielęgniarka może przyjść raz w tygodniuSyn pani Agaty chodzi do szkoły podstawowej. To placówka publiczna, ale niewielka, rodzina mieszka na wsi. Jest w niej nieźle wyposażony gabinet medyczny, kiedyś przyjeżdżał nawet lekarz. - Lekarza od dawna nie widziałam, ale zdawało mi się, że była codziennie pielęgniarka - opowiada nasza czytelniczka. - Nic z tego. Syn skręcił nogę na jednej z pierwszych lekcji wf. Wtedy okazało się, że nie ma się kto nim zająć, bo we wtorki pielęgniarka nie przyjmuje. Jak to jest: czy dzieci mają prowadzić grafik, kiedy wolno im sobie zrobić krzywdę? Czy to jest dopuszczalne, by w czasie lekcji w szkole nie było żadnej pomocy medycznej - pyta zmartwiona matkaMałgorzata Raczkowska•10 września 2015
Szkoła musi udostępnić warunki ubezpieczenia uczniówW szkole, do której chodzi moja córka, co roku we wrześniu powraca kwestia obowiązkowego ubezpieczenia. Znów na pierwszym zebraniu rodziców wychowawczyni po prostu ogłosiła, że zbiera pieniądze na obowiązkowe ubezpieczenie – każdy ma przynieść określoną kwotę. I tyle. Z doświadczenia wiem, że to musi być jakaś nędzna polisa z sumą ubezpieczenia około 5 tys. zł. Nie było mi dane to sprawdzić, bo – jak się dowiedziałam – ogólne warunki ubezpieczenia można przeczytać w sekretariacie. Sekretariat „przyjmuje interesantów od 9 do 14”. To chyba żarty – przecież w tych godzinach ja też pracuję. Nie chcę kupować kota w worku, cała moja rodzina ma własne ubezpieczenie. Wychowawczyni twierdzi jednak, że jeśli nie opłacę ubezpieczenia, córka nie będzie uczestniczyć w żadnych wycieczkach ani nawet wspólnych klasowych wyjściach w czasie zajęć. Czy szkoła ma prawo do takich szykan – zastanawia się pani Beata.Małgorzata Raczkowska•09 września 2015
Szkoła musi udostępnić warunki ubezpieczenia uczniówW szkole, do której chodzi moja córka, co roku we wrześniu powraca kwestia obowiązkowego ubezpieczenia. Znów na pierwszym zebraniu rodziców wychowawczyni po prostu ogłosiła, że zbiera pieniądze na obowiązkowe ubezpieczenie - każdy ma przynieść określoną kwotę. I tyle. Z doświadczenia wiem, że to musi być jakaś nędzna polisa z sumą ubezpieczenia około 5 tys. zł. Nie było mi dane to sprawdzić, bo - jak się dowiedziałam - ogólne warunki ubezpieczenia można przeczytać w sekretariacie. Sekretariat "przyjmuje interesantów od 9 do 14". To chyba żarty - przecież w tych godzinach ja też pracuję. Nie chcę kupować kota w worku, cała moja rodzina ma własne ubezpieczenie. Wychowawczyni twierdzi jednak, że jeśli nie opłacę ubezpieczenia, córka nie będzie uczestniczyć w żadnych wycieczkach ani nawet wspólnych klasowych wyjściach w czasie zajęć. Czy szkoła ma prawo do takich szykan - zastanawia się pani Beata.Małgorzata Raczkowska•09 września 2015
Uwaga na propozycje pomocy w wypełnianiu wnioskówMam niewielką firmę produkcyjną. Wytwarzamy elementy butów, fleki i zelówki – pisze pan Paweł z Podkarpacia. – Zatrudniam kilka osób. Ponieważ myślę o modernizacji mojego przedsiębiorstwa, zainteresowałem się propagowanym w mediach projektem ZUS, który przewiduje dofinansowanie inwestycji mających na celu poprawę bezpieczeństwa pracy. Jest wiele do zrobienia w tym względzie w moim zakładzie. Ledwie jednak wykazałem zainteresowanie (czytałem w internecie, zadzwoniłem do ZUS), zgłosił się do mnie mężczyzna jakoby reprezentujący jakąś firmę, z propozycją uczestnictwa w szkoleniu i pomocy w wypełnieniu wniosku. Czy nie jest to próba wyłudzenia – zastanawia się czytelnikMałgorzata Raczkowska•08 września 2015
Operator nie ma prawa żądać zwrotu całej ulgi w razie zerwania umowyPani Katarzyna musiała zmienić mieszkanie w trybie pilnym, za pracą wyprowadziła się do innego miasta. – Musiałam więc uporządkować sprawy związane z dawnym lokalem. Między innymi rozwiązałam umowę z operatorem telekomunikacyjnym, dostawcą pakietu składającego się z telefonu, telewizji i internetu. Gdy jednak złożyłam w firmie wypowiedzenie (po roku trwania dwuletniej umowy), dowiedziałam się, że korzystałam z promocji i że teraz muszę firmie zwrócić całą kwotę ulgi. Czy to w porządku – zastanawia się czytelniczka. – Przecież przez rok korzystałam z usług firmy oraz sumiennie i terminowo opłacałam rachunki – dodaje.Małgorzata Raczkowska•07 września 2015
Ściganie handlujących dopalaczami nie jest łatweOd czasu fali zatruć dopalaczami na początku lata śledzę uważnie doniesienia, jak państwo walczy z tym problemem – pisze pani Katarzyna z Krakowa. – Owszem, policja odnosi sukcesy: zatrzymano handlującego tymi substancjami w Myszkowie, zamknięto fabrykę pod Kaliszem. A z drugiej strony – rzecz niezrozumiała zupełnie – nie znaleziono podstaw, by postawić zarzuty mężczyźnie, który sprzedał psychoaktywne substancje młodym ludziom z gdańskiego falowca. Przypomnę – jesienią ubiegłego roku jeden z nich po zażyciu dopalaczy wyskoczył przez okno i zginął, drugi zmarł w drodze do szpitala z powodu zatrucia. Jak to jest, dlaczego państwo nie znajduje sposobu, by ukarać handlarzy dopalaczami – zastanawia się czytelniczka. – Podobno nie sposób udowodnić, że diler choćby nieumyślnie spowodował ich śmierć...Małgorzata Raczkowska•04 września 2015