Zamiast pytać, gdzie byliście, pomyślmy, gdzie będziemy
Środowy protest mediów przeciwko wprowadzeniu podatku od reklam był wydarzeniem bezprecedensowym. Po raz pierwszy od 30 lat Polacy mieli okazję skosztować próbki rzeczywistości bez niezależnego dziennikarstwa. Nie wiem, czy zaprzestanie nadawania było najszczęśliwszą formą protestu, skoro z reakcji niektórych polityków rządzącej większości i ich zwolenników można by wnosić, że oto spełnił się ich sen: jeśli nałożenie dodatkowej daniny na media rzeczywiście miałoby przynieść taki skutek, to o lepszą zachętę nie trzeba.