Zamiast pytać, gdzie byliście, pomyślmy, gdzie będziemy
Środowy protest mediów przeciwko wprowadzeniu podatku od reklam był wydarzeniem bezprecedensowym. Po raz pierwszy od 30 lat Polacy mieli okazję skosztować próbki rzeczywistości bez niezależnego dziennikarstwa. Nie wiem, czy zaprzestanie nadawania było najszczęśliwszą formą protestu, skoro z reakcji niektórych polityków rządzącej większości i ich zwolenników można by wnosić, że oto spełnił się ich sen: jeśli nałożenie dodatkowej daniny na media rzeczywiście miałoby przynieść taki skutek, to o lepszą zachętę nie trzeba.
Patrząc z punktu widzenia władzy, czyż można sobie wyobrazić piękniejszy świat niż ten, w którym żadna „małpa w czerwonym” nie zadaje niewygodnych pytań? W którym z telewizorów nieustannie płynie propaganda sukcesu rządu na przemian z wylewaniem wiader pomyj na opozycję? W którym nie ukazują się nieprzychylne artykuły, nie wychodzą na jaw afery, chyba że te dotyczące przeciwników władzy?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.