Średniak Europy [OPINIA]
Już samo określenie Irlandii mianem zielonej wyspy brzmi poetycko, prawda? Ale nie o poezję tu chodzi. Niejeden polityk oraz publicysta marzył w latach 90., byśmy stali się drugą Irlandią. A potem niejeden Polak doświadczył na wyspie słodko-gorzkiego losu migranta. Później był kryzys 2008 r. i kraj ten z zielonego tygrysa stał się nieoczekiwanie chorym człowiekiem Europy: media z ochotą zamieniały skrótowiec PIGS – opisujący pogardzane Portugalię, Włochy, Grecję, Hiszpanię – na PIIGS. Teraz (z perspektywy kontynentalnej) Irlandczycy znów są fajniejszymi wyspiarzami, którzy pozostali w UE mimo wyjścia ze Wspólnoty ich wielkiego brata zza Kanału św. Jerzego.