PKB Polski wzrośnie, ale to nie pocieszy tych, którzy stracąZ danych Komisji Europejskiej wynika, że 20 mln europejskich firm zatrudniających mniej niż 250 pracowników stanowi trzon gospodarki unijnej. Skupiają ponad 2/3 osób pracujących w sektorze prywatnym, a w latach 2002-2010 dały aż 85 proc. miejsc pracy. Trudno im jednak konkurować z firmami na rynku amerykańskim, zarówno z powodu barier celnych, jak i ograniczeń pozataryfowych. Udział małych i średnich firm to ok. 28 proc. całkowitego eksportu z Unii do Stanów Zjednoczonych. KE deklaruje, że przedsiębiorstwom, które obecnie działają głównie lokalnie, ewentualnie w ramach podzleceń uczestniczą w handlu międzynarodowym, trzeba dać szanse na konkurowanie z podmiotami w USA. Zapewnia więc, że MSP za sprawą TTIP otrzymają dostęp do istotnych informacji, wsparcie eksportu lub inwestycji oraz prawo wypowiedzenia się na etapie wdrażania umowy. Upublicznione dokumenty faktycznie wiele mówią o dostępie do informacji. O sposobach wdrażania pozostałych ułatwień niewiele wiadomo. Brak też ciągle aktualnego raportu, w którym KE oceniłaby faktyczny możliwy wpływ TTIP na małe firmy po zwiększeniu importu z USA.01 lipca 2018
Lokalni dostawcy polegną przy zamówieniach publicznychTTIP ma objąć kwestie wzajemnego dostępu do rynków zamówień publicznych państw UE oraz Stanów Zjednoczonych. Celem umowy jest uproszczenie i zwiększenie przejrzystości procedur, rozszerzony wzajemny dostęp do rynku zamówień publicznych na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym, z uwzględnieniem działalności przedsiębiorstw lokalnych, lecz z zapewnieniem o równym traktowaniu wszystkich dostawców usług. Zmierza się też do likwidacji barier wynikających z wymogów lokalnego pochodzenia. Krytycy twierdzą, że usługi publiczne powinny być wyłączone w tekście umowy, by globalne koncerny nie mogły wymusić korzystnych dla siebie rozwiązań. Dostawy wody czy ochrona zdrowia mogą być przedmiotem zainteresowania firm z USA. Jeśli zażądają takiego samego traktowania jak podmiotów krajowych, mogą przejąć część sektora zamówień publicznych.01 lipca 2018
Traktat ma wypracować mechanizmy, które pozwolą stronom na wzajemne uznanie standardówW UE aktualne przepisy o stosowaniu chemikaliów wynikają z dwóch rozporządzeń: Reach (rejestracja, ocena, zezwolenia, stosowanie ograniczenia w zakresie chemikaliów) oraz CLP (klasyfikacja, oznakowanie, pakowanie). W USA reguluje je TSCA - ustawa o kontroli substancji toksycznych. W Europie bardzo restrykcyjnie podchodzi się do zapisów obu obowiązujących na kontynencie dokumentów, czego przykładem może być lista 1372 substancji zakazanych przy produkcji kosmetyków. W USA są to tylko dwa preparaty. Podobnie jest w przypadku pestycydów. Aż 82 stosowane w USA środki są zakazane w Europie. Inne są też wymogi dotyczące umieszczania informacji na etykietach. Dyrektywa Reach, którą Unia wprowadziła po katastrofach ze stosowaniem DDT i azbestu, oparta jest na zasadzie przezorności. Tymczasem z przecieku wynika, że jako wyjściowe dla ustaleń w obrębie TTIP przyjęto niższe, ujęte w Codex Alimentarius, organie ONZ, który zajmuje się międzynarodowymi normami żywności i ustala globalne limity dla pestycydów.01 lipca 2018
Współpraca regulacyjna: czarny koń czy koń trojański TTIP?Nowe przepisy, wypracowane przy udziale stron unijnej i amerykańskiej, mają w założeniu ułatwiać import, eksport oraz prowadzenie "inwestycji na uczciwych warunkach" - informuje Komisja Europejska. Przyjęcie wspólnych standardów regulacyjnych i ujednolicenie odmiennych systemów prawnych byłoby ułatwieniem zwłaszcza dla MSP. Pozwoliłoby zaoszczędzić czas i pieniądze dzięki ograniczeniu formalności celnych. Niepokój budzi jednak nadzór tych działań przez tzw. ciało ds. współpracy regulacyjnej (Regulatory Cooperation Body). Informacje o planach powołania do życia podobnego organu pojawiały się już wcześniej, ale ujawnione dokumenty jednoznacznie to potwierdzają. Według organizacji niezależnych główną rolę w tworzeniu tego mechanizmu odegrał wielki biznes, który liczy na uzyskanie władzy przez współstanowienie prawa. Takiej możliwości nie miałyby instytucje obywatelskie ani nawet parlamenty krajowe. Jest ryzyko, że wszelkie regulacje zagrażające korporacjom będą blokowane przez lobbystów. Krytycy TTIP stawiają pytanie, na ile to gremium stanie się też narzędziem do obniżania bezpieczeństwa żywnościowego czy ekologicznego.01 lipca 2018
W USA jest słabsza ochrona danych, niż w krajach UEFacebook i Google zagrożą naszym danym? Pamiętając doświadczenie ACTA, można się tego obawiać. Dziś wiadomo, że tamta umowa miała służyć amerykańskim koncernom medialnym. Komisja Europejska zapewnia, że TTIP nie będzie skutkować równaniem w dół norm bezpieczeństwa, ale z ujawnionych zapisów wynika, że porozumienie może uderzać w unijne standardy ochrony danych osobowych. Warto przypomnieć, że KE jeszcze niedawno zapewniała, iż ochrona prywatności nie będzie stanowiła przedmiotu negocjacji. Tymczasem ten wątek pojawia się w ujawnionym dokumencie w kilku rozdziałach: poświęconym telekomunikacji, współpracy regulacyjnej oraz w podsumowaniu taktyki negocjacyjnej UE.01 lipca 2018
Niższe cła zatopią rolników?Sektor rolno-żywnościowy jest szczególnie wrażliwym obszarem negocjacji w obrębie TTIP. Różne modele rolnictwa w UE i USA nie pozwalają na wypracowanie szybkich i zadowalających obie strony postanowień, zwłaszcza że od 2001 r., gdy w UE przyjęto strategię na rzecz zrównoważonego rozwoju, żadne decyzje nie powinny sprzeciwiać się tej doktrynie. Negocjatorzy unijni zapewniają o potrzebie zmian w wysokości ceł i zniesienia powielanych po obu stronach Atlantyku kontroli produkcji, ale z zachowaniem rygorystycznych norm. Przeciwnicy TTIP twierdzą, że za zapowiadanymi działaniami będzie szło równanie w dół i obniżenie standardów bezpieczeństwa, zwłaszcza wpuszczenie tylnymi drzwiami upraw roślin GMO. Umowa spowoduje znaczący napływ amerykańskich produktów rolnych, bo USA zainteresowane są nie tylko eksportem soi, ale też drobiu, mięsa wołowego czy wieprzowego. To doprowadzi do zmniejszenia udziału rolnictwa unijnego w europejskim PKB. Spadek cen skupu płodów rolnych w każdej kategorii przewiduje w swoim badaniu nawet Departament Rolnictwa USA. Determinacja Stanów Zjednoczonych w walce o rynek europejski jest coraz większa.01 lipca 2018