Plotkuję, więc jestem. Skąd się wziął język?Skąd się wziął język? Dlaczego potrafimy mówić? Niektórzy naukowcy twierdzą, że to jeden z najtrudniejszych problemów nauki w dziejach. Najpewniej mają racjęPiotr Kofta•02 czerwca 2017
Krzeptowski i Goralenvolk: Brunatna plama na góralskim etosieKSIĄŻKA | Gdyby Zakopane nie istniało, należałoby je wymyślić. Polska ma parę uświęconych miejsc, bez których byłaby zapewne całkiem innym krajem (lepszym czy gorszym – to temat na osobną dyskusję): Jasną Górę, Wawel, Gniezno. Ale to Zakopane, stworzone od nowa przez XIX-wiecznych idealistów zszywających polski naród z rozmaitych skrawków, zajmuje w tej tożsamościowej geografii pozycję unikalną. Piotr Kofta•12 maja 2017
Pollack: Spędziłem szczęśliwe dzieciństwo wśród nazistów. Teraz jestem w rodzinie czarną owcą [WYWIAD]U mnie na wsi, kiedy spotykam kogoś starszego i pytam go: „Jak się masz?”, on często odpowiada: „Alles in deutscher Hand!”, „Wszystko w niemieckim ręku!”. Dosyć to przerażające - stwierdza w rozmowie z Piotrem Koftą Martin Pollack. Piotr Kofta•30 kwietnia 2017
Cztery kolce cefala, czyli logika internetowego pogromuInternet pozwala na natychmiastowe upokorzenie kogoś, kogo nie lubimy, nawet jeśli go nie znamy. Ale publiczne zawstydzanie ludzi ma znacznie dłuższą tradycję.Piotr Kofta•29 kwietnia 2017
Cztery kolce cefala, czyli logika internetowego pogromuInternet pozwala na natychmiastowe upokorzenie kogoś, kogo nie lubimy, nawet jeśli go nie znamy. Ale publiczne zawstydzanie ludzi ma znacznie dłuższą tradycjęPiotr Kofta•27 kwietnia 2017
Rzecz o sztuce protestu. "Listy do młodego kontestatora" [RECENZJA]KSIĄŻKI | Ta książka ma szansę trafić w Polsce na podatny grunt. Jest to bowiem rzecz o sztuce protestu. Przypuszczam, że wielu ludzi z narastającym zdumieniem obserwuje rozwój wydarzeń w naszym kraju – osobliwy festiwal politycznej arogancji połączonej z groteskowym nieudacznictwem – i sama obserwacja z wolna przestaje im wystarczać. „Listy do młodego kontestatora” nie są jednak ani instrukcją zwoływania grup sprzeciwu, ani podręcznikiem zarządzania masowym buntem – wręcz przeciwnie, jest to esej o tym, w jaki sposób można nie zgadzać się indywidualnie i na własny rachunek. Christopher Hitchens wiedział, o czym pisze, ponieważ publiczne wyrażanie niezgody uczynił w pewnym sensie swoim zawodem: był jednym z najzacieklejszych i najzłośliwszych polemistów, jakich wydała anglosaska publicystyka w ciągu ostatnich paru dekad.Piotr Kofta•08 kwietnia 2017
Jak nie dać się ugłaskaćTa książka ma szansę trafić w Polsce na podatny grunt. Jest to bowiem rzecz o sztuce protestu. Przypuszczam, że wielu ludzi z narastającym zdumieniem obserwuje rozwój wydarzeń w naszym kraju - osobliwy festiwal politycznej arogancji połączonej z groteskowym nieudacznictwem - i sama obserwacja z wolna przestaje im wystarczać. "Listy do młodego kontestatora" nie są jednak ani instrukcją zwoływania grup sprzeciwu, ani podręcznikiem zarządzania masowym buntem - wręcz przeciwnie, jest to esej o tym, w jaki sposób można nie zgadzać się indywidualnie i na własny rachunek. Christopher Hitchens wiedział, o czym pisze, ponieważ publiczne wyrażanie niezgody uczynił w pewnym sensie swoim zawodem: był jednym z najzacieklejszych i najzłośliwszych polemistów, jakich wydała anglosaska publicystyka w ciągu ostatnich paru dekad.Piotr Kofta•07 kwietnia 2017
Recenzja książki „Martwa dolina”: Wulkaniczny spisek w dolinie NyosZaaferowani (całkiem słusznie) wybuchem elektrowni atomowej w Czarnobylu praktycznie nie zwróciliśmy uwagi na inny kataklizm, który wydarzył się kilka tygodni później. Wieczorem 21 sierpnia 1986 r. w wulkanicznych górach północno-zachodniego Kamerunu w ciągu paru godzin zginęło blisko 2000 mieszkańców doliny Nyos. Umarli nie tylko ludzie, lecz także zwierzęta: krowy, kurczęta, ptaki, muchy. Do dziś wśród naukowców nie ma pełnej zgody co do przyczyny tej hekatomby, choć najpewniej wywołał ją dwutlenek węgla, który w ogromnej ilości – chodzi w przybliżeniu o pół miliona ton – wydostał się z pobliskiego jeziora kraterowego w rezultacie podwodnej erupcji i spłynął z ogromną prędkością w dolinę, wypierając powietrze (jako cięższy od niego). Ofiary tej osobliwej eksplozji po prostu się udusiły. Jęzor śmiertelnego gazu miał nawet 17 km zasięgu.Piotr Kofta•31 marca 2017
Wulkaniczny spisek w dolinie NyosZaaferowani (całkiem słusznie) wybuchem elektrowni atomowej w Czarnobylu praktycznie nie zwróciliśmy uwagi na inny kataklizm, który wydarzył się kilka tygodni później. Wieczorem 21 sierpnia 1986 r. w wulkanicznych górach północno-zachodniego Kamerunu w ciągu paru godzin zginęło blisko 2000 mieszkańców doliny Nyos. Umarli nie tylko ludzie, lecz także zwierzęta: krowy, kurczęta, ptaki, muchy. Do dziś wśród naukowców nie ma pełnej zgody co do przyczyny tej hekatomby, choć najpewniej wywołał ją dwutlenek węgla, który w ogromnej ilości - chodzi w przybliżeniu o pół miliona ton - wydostał się z pobliskiego jeziora kraterowego w rezultacie podwodnej erupcji i spłynął z ogromną prędkością w dolinę, wypierając powietrze (jako cięższy od niego). Ofiary tej osobliwej eksplozji po prostu się udusiły. Jęzor śmiertelnego gazu miał nawet 17 km zasięgu.Piotr Kofta•31 marca 2017
Popkulturowy Wietnam. Filmowa wizja wojnyNaszą wyobraźnię o wojnie w Wietnamie ukształtowało kino. Żeby odkłamać ten filmowy obraz, warto wsłuchać się w głosy tych, którzy widzieli ją na własne oczy.Piotr Kofta•24 marca 2017