Dobra hipoteka jest możliwa. Trzeba niewiele
Czy jest szansa na to, aby kredyt hipoteczny
nie kojarzył się z koszmarem? I to od
pierwszej myśli o sfinansowaniu wymarzonego lokum,
poprzez proces ubiegania się o kredyt, podpisanie
umowy, aż po „współżycie
szczęśliwych kredytobiorców”
w zalegalizowanym umownie związku
z hipoteką? Czy jest szansa na to, aby uwolnić
się od ciągłego sprawdzania kursu franka,
stopy WIBOR i informacji o zbliżającym
się posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej?