To klient decyduje, u kogo będzie reklamował zakupyOdniosłam do sklepu żelazko, które kupiliśmy z mężem mamie na gwiazdkę. Popsuty był spryskiwacz. Tymczasem sprzedawca stwierdził, że jego to nie interesuje i że po to jest gwarancja, by z niej korzystać - pani Agnieszka nie kryje irytacji. - Dodał, że mam pójść do autoryzowanego serwisu, to je naprawią. Chciałam złożyć skargę u kierownika, ale go nie było. Co powinnam zrobić?Anna Ochremiak•01 lipca 2018
Podwójne obywatelstwo - czy to możliweMam stałą legalną pracę i przyzwoite dochody. Chciałabym uzyskać obywatelstwo polskie, ale więzi rodzinne i sentyment łączą mnie ze starym krajem. Znajomi rodacy twierdzą, że by dostać polskie obywatelstwo, muszę się zrzec ukraińskiego. Czy to konieczne? Nie chciałabym tego robić! - opowiada pani Julia, Ukrainka zamieszkała w Polsce od dwunastu lat.Anna Ochremiak•01 lipca 2018
Wyścig w poszukiwaniu nowych metod na pobudzenie rozwojuFirmy zachęcają zatrudnionych i współpracowników, a czasem także ludzi z zewnątrz, do zgłaszania pomysłów i innowacji mających na celu usprawnienie jej funkcjonowania. Chodzi o lepszą organizację pracy, rozwój przedsiębiorstwa, obniżenie kosztów działalności itp.Anna Ochremiak•01 lipca 2018
Jeśli dorabiasz, możesz powiększyć emeryturęJestem od trzech lat na emeryturze, ale dorabiam. Do niedawna na podstawie umowy o dzieło i nie płaciłam składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne a jedynie podatki. Teraz mam dodatkową pracę na podstawie umowy-zlecenia. Firma odprowadza składki na ubezpieczenie emerytalne - opowiada pani Halina. - Czy mam zwrócić się do ZUS o przeliczenie świadczenia, czy może zrobi to z urzędu? Kiedy ZUS oblicza je na nowo i czy nie ma ryzyka, że będzie mniejsze? Moja emerytura obliczona jest na starych zasadach, te obliczane na nowych podobno są niższe - zastanawia się kobieta.Anna Ochremiak•30 czerwca 2018
Kiedy jogurt nie nadaje się do picia, czyli jak reklamować produkty spożywczeAnna Ochremiak•30 czerwca 2018
Ach, co to był za ślubZnajomi wzięli ślub w górach. Uczestniczyłam w tej uroczystości jako gość i bardzo mi się podobała. Teraz, gdy sama planuję wyjść za mąż, chciałam także urządzić podobną ceremonię, tyle że nad jeziorem, na leśnej polanie, jednak ani proboszcz z mojej parafii, ani z parafii narzeczonego nie wyrazili na to zgody - opowiada pani Monika. Po tych porażkach odszukała znajomych, którym się udało. Powiedzieli, że wprawdzie początkowo także spotkali się z niechęcią duchownych, ale postanowili dopiąć swego. Napisali podanie do biskupa, znajomego księdza poprosili o wsparcie. Czekali rok na decyzję, aż dostali zgodę obwarowaną jednak warunkiem: na ślub na szczycie góry biskup się nie zgodził, zgodził się na ceremonię pod maleńką, zagubioną w lesie kapliczką. - Czy rzeczywiście trzeba aż zgody biskupa i czy musi to tyle trwać? - zastanawia się młoda kobietaAnna Ochremiak•30 czerwca 2018
Dlaczego ZUS nie chce przeliczyć emeryturyZwróciłem się do ZUS o powtórne przeliczenie emerytury i jej podwyższenie - opowiada pan Leonard. - Spotkałem się z odmową, choć wielu znajomych dostało podwyżki po przeliczeniu. Ja przepracowałem 37 lat składkowych i przeszedłem na emeryturę 1 września 2005 r. Później jeszcze pracowałem na podstawie umowy zlecenia przez kolejne 6 miesięcy, to znaczy do końca lutego 2006 r. ZUS twierdzi, że to nie jest wystarczający powód, by przeliczyć moją emeryturę, ponieważ urodziłem się w 1948 r. Dlaczego? - pyta zmartwiony emeryt.Anna Ochremiak•30 czerwca 2018
Rowerzystę też obowiązują przepisy kodeksu drogowegoPani Anna rozpoczęła już sezon rowerowy. - Podczas ostatniego porywu wiosny wybrałam się na wycieczkę. Zwykle jeżdżę do lasu, ale wtedy było tam jeszcze mnóstwo błota - pisze czytelniczka. - Kręciłam się po małych uliczkach, ścieżkach rowerowych, chodnikach. Kiedy wracałam do domu, wjechałam pod prąd w niedużą osiedlową ulicę jednokierunkową i ktoś zwrócił mi uwagę, że kodeks drogowy też mnie obowiązuje. Uważam, że to przesada - twierdzi czytelniczka.Anna Ochremiak•30 czerwca 2018
Przezorny narciarz zawsze ubezpieczonyJakkolwiek byśmy dobrze jeździli na nartach, zawsze musimy liczyć się z ryzykiem kontuzji. A jeśli jest ryzyko, to znaczy, że warto się ubezpieczyć. Wie o tym doskonale pan Piotr, który wybrał się z rodziną na narciarskie ferie w Alpy. Pojechał z synami na niewielką skocznię narciarską usypaną przez dzieciaki na stoku. Synowie skoczyli, wylądowali i pojechali dalej. On po skoku doznał kontuzji. Sam zjechał na dół, ale kiedy dolegliwości nie ustępowały, postanowił poszukać lekarza. W niewielkiej narciarskiej wiosce nie było przychodni, która miałaby kontrakt z austriacką kasą chorych. W prywatnej klinice zażądali za samą wizytę 200 euro. Zrezygnował. Rodzina skróciła pobyt, ale do Polski wracali trzy dni, bo pan Piotr nie mógł wysiedzieć w samochodzie dłużej niż dwie godziny bez przerwy. - To była męka - wspomina - a wszystko dlatego, że nie miałem wykupionego porządnego ubezpieczenia.Anna Ochremiak•30 czerwca 2018
Na stoku również obowiązują przepisyPrzed wyjazdem na narty mam dwie kwestie do rozwiązania - pisze pan Marcin. Przede wszystkim, czy muszę kupić 15-letniemu synowi nowy kask, bo ze starego już wyrósł, czy też może jeździć bez kasku? I czy w porze obiadowej mogę sobie pozwolić na jedno grzane piwo lub herbatę po góralsku na stoku? Czy policja będzie stała przy wyciągu z balonikiem?Anna Ochremiak•30 czerwca 2018