Chciał czy nie, składki
płacić trzeba
Pani Teresa przeszła na emeryturę.
Wprawdzie nie najgorszą, ale pieniędzy ma znacznie
mniej, niż gdy pracowała, a potrzeby niemal takie
same. Postanowiła dorobić. Zdobyła stałe
zlecenie, podpisała umowę na 2 tys. zł
miesięcznie. Gdy przyszedł czas pierwszej
wypłaty, spodziewała się dostać
około 1700 zł. Tymczasem odebrała
dwieście złotych mniej. Dlaczego? Bo od jej
wynagrodzenia zostały pobrane składki na
ubezpieczenie społeczne, w tym emerytalne i rentowe...
- To absurd - irytuje się pani Teresa.
- Przecież ja już jestem emerytką, nie
muszę odkładać na to świadczenie, a
rencistką nigdy już nie zostanę, choćby
dlatego, że prawo mi na to nie pozwala. A może w
firmie się pomylili? - pyta.