Krajewski: Kasty nadzwyczajnych ludzi, czyli walka PiS o układ
Zaczęło się od tego, że profesora Lecha Morawskiego ktoś nieopatrznie
wypuścił do Londynu, a Anglicy nie odesłali go z lotniska do Polski, jak
to regularnie robią z księdzem Międlarem. Być może fakt, że przyleciał
jakiś sędzia, jakiegoś Trybunału Konstytucyjnego uśpił ich czujność. Zaś
pewnie doktorant z Torunia nie przewidział konsekwencji wyjazdu
promotora i nie posłał na czas do brytyjskiego Home Office e-maila z
ostrzeżeniem, iż stolicę Zjednoczonego Królestwa nawiedzi niebezpieczny
ekstremista.