Krajewski: Masło zagłady
Trudno być prorokiem we własnym kraju, no chyba, że
wieszczy się efektowne katastrofy. Jeśli przepowiednie dotyczą rzeczy
zwyczajnych, a co gorsza się sprawdzają, to ludzie od razu zaczynają
myśleć o ukamienowaniu profety. Ponieważ znów miał rację. Co niezmiernie
irytuje każdego, poza dumnym ze swej spostrzegawczości prorokiem.
Zupełnie inaczej ma się rzecz, kiedy wieszcz, doświadczony różnymi
próbami okaleczenia przez słuchaczy, zmądrzeje, czego objawem jest
właśnie zainteresowanie się zagładą. Choćby nawet taką z pozoru
niewinną, jak obłąkańcze ceny masła. Tego, że inwestycja w katastrofizm
może procentować, wzorcowo dowodzi osoba niejakiego Jamesa Maddena, być
może najczęściej cytowanego specjalisty od strasznych przepowiedni
w ostatniej dekadzie.