Długa lista rozczarowanych trumpistów [OPINIA]
„Osuszyć bagno” – z takim hasłem w 2016 r. Donald Trump walczył o prezydenturę. Bagnem był Waszyngton, miasto pełne biurokratów, lobbystów, w szerokim odczuciu Amerykanów siedlisko korupcji, protekcji i nepotyzmu. Osuszać miał Trump, wróg numer jeden waszyngtońskich elit, człowiek spoza tzw. pasa obwodnicy, polityczny outsider. To w znacznej mierze był chwyt kampanijny, a nowojorczykowi nigdy nie udało się ustanowić nad Potomakiem nowych zasad gry, przewrócić miasta i systemu do góry nogami. Z Waszyngtonem i „głębokim państwem”, jak każdy prezydent, chodził na polityczne układy. Wokół siebie zgromadził konserwatywnych urzędników, wojskowych, kongresmenów i doradców. Partią rządził jak silny lider, nie miał w niej większej opozycji.