Hadaj: Każda tolerancja ma swoje granice
Nie obrażając przedstawicieli
sektora bankowego, na temat ich ostatnich propozycji
w sprawie posiadaczy kredytów frankowych można
napisać niewiele. Może to, że tradycyjnie na
pierwszym miejscu – to przecież
profesjonaliści – stawiają interesy
instytucji, które reprezentują i które hojnie
ich wynagradzają. Stwierdzić, że choćby
minimalnie przejęli się losem klientów,
byłoby trudno. Bo to by było zwyczajne
kłamstwo, wypolerowany PR-owski przekaz, który od
pół roku w sprawie franków banki
próbują, na szczęście kompletnie
nieudolnie, sobie budować.