Bąk: Oto nowy mercedes. Nazywa się lexus
Jak być może pamiętacie, dwa tygodnie temu w tym miejscu zrównałem
z ziemią model Jazz ze skrzynią
bezstopniową. I podtrzymuję absolutnie
każde gorzkie zdanie wypowiedziane na jego temat.
A nawet dodam jeszcze jedno – wersję tę
mógłby kupić wyłącznie ktoś
głuchy jak pień i energiczny jak kamień.
Czyli ktoś, kto już nie żyje. Możecie zatem wyobrazić sobie moje
zdziwienie, gdy pani Iwona odpowiadająca w Hondzie za
PR zadzwoniła do mnie i –
w przeciwieństwie do ludzi z Fiata – nie
straszyła spaleniem mi domu, uprowadzeniem dzieci
i procesami sądowymi, tylko zaproponowała...
kolejny test Jazza.