Mediatorzy: Nigdy nie byli oczkiem w głowie wymiaru sprawiedliwości. Niezrozumiani i lekceważeni
Od lat nie
mają szczęścia. Nigdy nie byli oczkiem
w głowie wymiaru sprawiedliwości.
Niezrozumiani i lekceważeni. Mediatorzy.
Postanowiono kiedyś, że może być nim
każdy. Każdy, czyli i ten, który
w niedzielny poranek dozna olśnienia
i zapała nieodpartą chęcią
„pomediowania”. „Wy, mediatorzy, nie macie
szans przeciwko masie kondotierów – zawodowych
pełnomocników, którym klienci kazali
walczyć w sądzie” –
powiedział mi kiedyś pewien znajomy
sędzia.