Kasprzycka: Prawo jak dubeltówka
Limitem 1 proc. aptek w rękach jednego
właściciela nikt się przez dziesięć
lat nie przejmował. Był on zapisany – jako
dopuszczalny próg w skali województwa – w
prawie farmaceutycznym, ale tak się jakoś
składało, że zezwolenia na prowadzenie aptek
były wydawane tak, jakby nie istniał. Albo też
właściciel, uzyskując zezwolenie,
mieścił się w 1 proc., ale potem
przejmował inne apteki, podnosząc swój
udział w rynku – czego żaden przepis nie
zabrania.